Zawisza - Podbeskidzie 0-2. Dzień „Pietrasa”

24.09.2014
Dwa stałe fragmenty gry przesądziły o losach rywalizacji pucharowej w Bydgoszczy. Liczących na przełamanie gospodarzy, obrońców trofeum, skarcił Dariusz Pietrasiak.
Norbert Barczyk/Press Focus
Wydarzenie
Pucharowy sukces „Górali” mimo kadrowych osłabień. Kiedy stało się jasne, że Podbeskidzie zagra w Bydgoszczy w składzie mocno przetrzebionym głośno mówiło się, iż Zawisza ma niebywałą szansę na przełamanie. Nic z tego, bo częściowo dublerzy w bielskim zespole zaprezentowali się pozytywnie.

Bohater
Dariusz Pietrasiak. Pod nieobecność Marka Sokołowskiego przejął kapitańską opaskę, a wobec braku strzelców nominalnych rolę... egzekutora. Dotychczas „Pietras” goli na swoim koncie w barwach Podbeskidzia nie miał. Teraz ma już dwa – oba strzelił w środę po rzutach rożnych, które egzekwował Adam Deja.

Rozczarowanie
Skuteczność, a raczej jej brak w przypadku Zawiszy. W tym sezonie Zawisza z Podbeskidziem rywalizował już w lidze. Wówczas gospodarze przeważali i pudłowali na potęgę. W środę było podobnie. Nawet doskonałych, 200-procentowych okazji, jak w 64. minucie, gdy piłka ostemplowała... oba słupki bramki bielszczan po strzale Jakuba Wójcickiego, na gola też nie udało się zamienić.

Co ciekawego
- Pod nieobecność kilku zawodników, w składzie Podbeskidzia znaleźli się m.in. Piotr Tomasik (debiut), Richard Zajac oraz Sebastian Bartlewski.

- Bielszczanie i bydgoszczanie walczyli o prawo gry z Górnikiem Zabrze w fazie 1/8 finału. Uzyskali je ci pierwsi.

- Nad Brdę nie pojechał szkoleniowiec Podbeskidzia, Leszek Ojrzyński. Tę funkcję sprawował w środę jego asystent Piotr Tworek.

- Już w 2. minucie gospodarze stanęli przed bramkową szansą. Zawahał się jednak Jorge Kadu i ostatecznie uderzył nad poprzeczką.

- Najlepsza okazja Zawiszy to ta z 22. minuty. Sprytnie uderzył Wagner, ale Richard Zajac spisał się znakomicie. Futbolówka otarła się jeszcze o słupek.

- W kadrze „Górali” pojawił się po raz pierwszy reprezentant kraju w młodzieżówkach – Gracjan Horoszkiewicz. W końcówce otrzymał szansę debiutu zastępując Roberta Demjana, niestety znów mało pożytecznego w grze.

- Zaskakujące decyzje w trakcie meczu podejmował Mariusz Rumak. Szkoleniowiec gospodarzy w 65. minucie odesłał „do bazy” najaktywniejszego w drużynie Wagnera. Gdy trzeba było odrabiać straty podobny los spotkał czołowego napastnika Jorge Kadu.

- Poza sytuacjami, które przyniosły gościom gole kilka niezłych stałych fragmentów rozegrał Deja.

- Zawisza nie obroni trofeum zdobytego przed rokiem.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również