"Żarówa" świeci mocno. Już na wiosnę może wrócić do Górnika

07.10.2010
Kamil Szymura, choć kibicom z Radzionkowa był raczej nieznany, okazuje się dużym wzmocnieniem Ruchu. Jego wypożyczenie z Górnika kończy się po sezonie, ale już wiosną może wrócić do Zabrza.
"Żarówa" - takie przezwisko przylgnęło do środkowego obrońcy w Radzionkowie. Dlaczego? - Sam nie wiem, czemu mnie tak nazywają - śmieje się 20-latek, który na pewno nie jest... energooszczędnym zawodnikiem. Ma w tej chwili na koncie najwięcej minut spędzonych na boisku ze wszystkich sprowadzonych latem zawodników. - Wywalczyłem sobie skład w przedsezonowych sparingach. Pokazałem trenerowi, że można na mnie stawiać - cieszy się.

- Czy to nasz najlepszy transfer? Nie ma co się zachwycać dziesięcioma meczami. Trzeba takich spotkań dwadzieścia czy trzydzieści i wtedy można ocenić - tonuje optymizm trener Rafał Górak, przyznając jednak, że na miejsce w pierwszym składzie piłkarz absolutnie zasłużył. - To chłopak dobrze rokujący na przyszłość - dodaje Górak.

To samo Szymura usłyszał w Zabrzu, gdzie udało mu się przebić do pierwszego zespołu, ale podstawowego składu już nie. - Za Henryka Kasperczaka zagrałem tylko w dwóch spotkaniach. Po spadku Górnika do I ligi już w ogóle, dlatego zdecydowałem się na wypożyczenie do Pelikana Łowicz - wyjaśnia.

Wyjazd na drugi koniec Polski okazał się dobrym ruchem. - To trener Nawałka zaproponował mi to wypożyczenie, bo wówczas szkoleniowcem Pelikana był Piotr Stach. Obaj znali się z pracy w GKS-ie Katowice. W Łowiczu mieliśmy dobry zespół, z jak najbardziej pozytywnej strony oceniam tamten czas - opowiada Szymura, który po powrocie do Zabrza usłyszał jednak to samo, co... przed wyjazdem.

- Że w Górniku kadra jest bardzo mocna i najlepiej, jeśli zostanę wypożyczony. Ustaliliśmy jednak z dyrektorem sportowym, Tomaszem Wałdochem, że tym razem będzie to już I liga. Dyrektor przyznał też, że słyszał na mój temat dużo pochlebnych opinii i ma jeździć na mecze Ruchu mnie podglądać - opowiada wychowanek MOSiR-u Jastrzębie.

Jego umowa o wypożyczenie do Radzionkowa kończy się w czerwcu, ale już na wiosnę Górnik będzie go mógł sprowadzić do siebie. Sam zainteresowany twierdzi jednak, że to mało prawdopodobny scenariusz. - Myślę, że najlepiej byłoby dograć w "Cidrach" sezon do końca i dopiero wtedy usiąść do rozmów w Zabrzu. Zobaczymy, jak Górnik skończy sezon. Będą wówczas znane dalsze oczekiwania klubu, również to, jakich zawodników potrzebuje - kończy.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również