Zagłębie - Górnik 3-0. Pokazali, jak nie powinno się grać w piłkę

16.02.2014
Górnik Zabrze ma już za sobą najgorsze 45 minut w sezonie, bo gorzej jak w pierwszej połowie meczu z Zagłębiem Lubin grać już się nie da. Fatalna defensywa, kolejny gigantyczny błąd Norberta Witkowskiego.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Wydarzenie
Norbert Witkowski pożegnał się z wyjściowym składem po fatalnym błędzie w meczu z Ruchem Chorzów, gdy przez niego zabrzanie stracili zwycięstwo. Dzisiaj bramkarz wrócił między słupki i... zawalił kolejną bramkę. Adrian Błąd zdecydował się na uderzenie z dystansu, które nie miało prawa zaskoczyć nawet juniora. Witkowskiego jednak zaskoczyło - przepuścił piłkę pod brzuchem.

Bohater
Dzięki Davidowi Abwo kibice przed telewizorami już po 20 minutach mogli przełączyć kanał i wrócić do oglądania igrzysk olimpijskich. Nigeryjczyk najpierw wyprzedził Błażeja Augustyna, doszedł do piłki zagranej przez Arkadiusza Piecha i w sytuacji sam na sam po raz pierwszy pokonał Witkowskiego. Kilka minut później podwyższył na 3-0, przy równie fatalnej postawie defensywy "Trójkolorowych", która odpuściła krycie.

Rozczarowanie
Górnik w defensywie grał fatalnie, piłkarze Zagłębia wręcz ośmieszali obrońców. Niewiele lepiej wyglądała gra w ataku. Dwa razy nieźle uderzał z dystansu Robert Jeż, składną akcję niecelnym strzałem zakończył Łukasz Madej i... to by było na tyle.

Co ciekawego:
- Sporo zmian nastąpiło w wyjściowym składzie Górnika.  Do bramki wrócił Norbert Witkowski, a w polu oglądaliśmy m.in. Macieja Mańkę, Roberta Jeża i Rafała Kurzawę. W ataku zagrał... Wojciech Łuczak. Mateusza Zachary nie było nawet na ławce rezerwowych. Powód? Uraz przywodziciela.

- Spotkanie prowadził Jarosław Przybył, dla którego to był debiut w ekstraklasie.

- Do Lubina przyjechało tysiąc kibiców Górnika.

- Tuż po trzeciej bramce, z boiska zszedł Augustyn. Nie była to jednak kara za fatalną grę, a efekt kontuzji.

- W drugiej połowie, jak się można było tego spodziewać, Zagłębie już nie kwapiło się do takich ataków jak przed przerwą, ale i tak miało swoje okazje. Najlepszą zmarnował Piech, który w sytuacji sam na sam za szybko zdecydował się na uderzenie i piłka minęła bramkę.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również