Zagłębie - Górnik 1-2. Pierwsze i zasłużone zwycięstwo po powrocie!

14.08.2010
Tomasz Zahorski w fantastyczny sposób strzelił pierwszego gola po powrocie do ekstraklasy. Żeby zdobyć trzy punkty, Górnik musiał jeszcze przeprowadzić akcję, którą zakończył Adrian Świątek.
Górnik, jako beniaminek, pokazał się w Lubinie z bardzo dobrej strony. Ani myślał odpuszczać Zagłębiu, które wiosną słynęło z szybkiej, ofensywnej gry. Nie może zatem dziwić, że tempo spotkania było jak na polskie warunki naprawdę szybkie. Co prawda zawodnikom obu drużyn brakowało dokładności, ale z drugiej strony swoje braki nadrabiali oni sporym zaangażowaniem. Dodać należy, że świetnie odnalazł się arbiter. Adam Lyczmański prowadził zawody z wyczuciem, pozwalał na grę na pograniczu faulu i umiejętnie nie przerywał akcji, jeśli nie było to pożądane.

Błysnął również Tomasz Zahorski. Mijał kwadrans gry, kiedy piłkę odegrał do niego Piotr Gierczak. Były napastnik reprezentacji Polski balansem ciała zwiódł dwóch obrońców, spojrzał na bramkarza i posłał piłkę obok niego. Liczna grupa kibiców z Zabrza i zaprzyjaźnionych Katowic oszalała z radości. Górnik po objęciu prowadzenia cofnął się na własną połowę i rozbijał kolejne ataki ekipy z Lubina. - Zdobyliśmy bardzo ważną bramkę. Musimy dać z siebie maksa, aby utrzymać ten korzystny rezultat. Trzeba ustrzec się błędów i grać mądrze w drugiej połowie - podkreślał w przerwie Zahorski.

Czy tak było? Niestety, ledwie cztery minuty po wznowieniu gry przysnął Michał Bemben, co skrzętnie wykorzystał dobrze znany na Śląsku Kamil Wilczek. Były napastnik Piasta strzałem głową doprowadził do wyrównania. Wydawało się, że to pomoże Zagłębiu, które nabierało wiatru w żagle. Wtedy zabrzanie wyszli z zabójczą kontrą.

Adrian Świątek z Grzegorzem Boninem wymienili kilka podań. "Święty" zepsuł jedno z odegrań, lecz jego kolega w fantastyczny sposób wszystko naprawił. Idealnie dośrodkował na szósty metr i Świątek dopełnił formalności. - Na szczęście ta akcja skończyła się dobrze - uśmiechnął się Bonin, najlepszy zawodnik meczu. - Pokazaliśmy niezłą piłkę, mieliśmy kilka klarownych sytuacji - dodał.

Zagłębia, wobec dobrze zorganizowanego Górnika, nie było stać na nic więcej. - Przeważaliśmy w posiadaniu piłki, lecz nie stworzyliśmy sobie okazji - podsumował Mateusz Bartczak.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również