Zadebiutował w roli pierwszego trenera, ale chce pozostać... asystentem

23.05.2010
Michał Mieszko-Gogol dość nieoczekiwanie poprowadził AZS Częstochowa w ostatnim spotkaniu o 5. miejsce w PlusLidze. Wszystko przez absencję Grzegorza Wagnera.
Pierwszy szkoleniowiec AZS-u oficjalnie był chory, ale w kuluarach mówi się, że zarząd podziękował mu za współpracę. W tej awaryjnej sytuacji stery objął Michał Mieszko-Gogol, dotychczas asystent Wagnera. - - Nie ukrywam, że miałem sporą tremę, szczególnie przed pierwszym meczem. Nie prowadziłem nigdy samodzielnie drużyny, a już na pewno nie na takim poziomie jak Plus Liga i na pewno nie w meczach o stawkę. A stawka była duża, bo jednak podtrzymanie 21 letniej tradycji dodawało presji. Miałem dużo obaw, ale z pierwszym gwizdkiem sędziego to wszystko odeszło gdzieś na bok i liczyło się tylko boisko - wyjaśnia Mieszko-Gogol.

Czy w tej sytuacji może zostać pierwszym trenerem w następnym sezonie? - Nie ukrywam, że priorytetem jest dla mnie AZS. Co prawda jestem jeszcze przed rozmowami i mam inne propozycje, ale wiem, że chciałbym nadal pracować w Częstochowie. Klub jest na etapie poszukiwania trenera, a ja widziałbym się na starym miejscu, czyli asystenta - przyznaje Mieszko-Gogol. - Jestem w takim wieku, że nie mam się co spieszyć - dodaje.
źródło: siatka.org / SportSlaski.pl

Przeczytaj również