Zaczęli najlepiej jak tylko można. Teraz są lepsi tylko od Podbeskidzia
02.11.2012
Tylko Podbeskidzie Bielsko-Biała może się poszczycić równie udanym rozpoczęciem sezonu. GKS Bełchatów w pierwszym spotkaniu obecnych rozgrywek objął prowadzenie już w pierwszej minucie. Teraz oba te zespoły są na samym dnie ekstraklasy. Gola dla bełchatowian w spotkaniu z Wisłą Kraków zdobył Maciej Szmatiuk, piłkarz, który wychował się w Sośnicy Gliwice.
- Sezon fajnie się zaczął. Zresztą w dotychczasowych meczach, oprócz tego przed tygodniem i z Legią Warszawa, gdzie nie mieliśmy nic do powiedzenia, jesteśmy blisko pozytywnego wyniku, ale zawsze czegoś brakuje - komentuje Szmatiuk. Na potwierdzenie jego słów, statystyki - GKS przegrał siedem spotkań, ale aż pięć z nich jedną bramką. W dodatku "Brunatni" w czterech spotkaniach tego sezonu pierwsi strzelali gola.
- Popełniamy głupie błędy, dlatego mamy tylko cztery punkty. Jest to bardzo słaby wynik i powód do wstydu - przyznaje Szmatiuk. Najwięcej wstydu podopieczni Jana Złomańczuka najedli się przed tygodniem, kiedy to przegrali 0-5 z Polonią Warszawa.
- Wiadomo, jak to wyglądało w ostatnim meczu. Nie ma takiej możliwości, by drugi raz zdarzyło się coś takiego. Szkoda w ogóle mówić o tym spotkaniu, bo to i tak nic nie zmieni - mówi Szmatiuk. - Podejrzewam, że w głowach każdego zawodnika może to siedzieć, ale mam nadzieję, że tak nie jest. W myślach musi być tylko piątkowe spotkanie i wiara w to, że można zapunktować, co nas zrehabilituje za ostatnią porażkę. Liczę, że kłębią się same pozytywne myśli - dodaje.
Szmatiuk nie wystąpił w pojedynku przeciwko Polonii z powodu kontuzji. W spotkaniu z Górnikiem może już jednak zagrać. - Mam nadzieję, że tak będzie. Zawsze miło się wraca w rodzinne strony, ale powrót będzie najmilszy, jeśli przywieziemy zdobycz punktową. W treningu jestem od początku tygodnia - informuje obrońca.
- Każdy w szatni zdaje sobie sprawę, że trzeba oddać serce za punkty, zwycięstwa i za ten klub. Liczę na to, że w najbliższych meczach tak to będzie wyglądało, ale to tylko gadanie, a tu trzeba wyjść i pokazać to na boisku - podkreśla defensor, który sezon 2000/2001 spędził w Górniku, jednak nie zagrał w ani jednym spotkaniu ekstraklasy.
Poprzednie spotkanie obu tych drużyn przy Roosevelta trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Trzy punkty zabrzanom zapewnił, w doliczonym czasie gry, Adam Marciniak. - Była to bramka stracona o tyle głupio, że Górnik zdążył rozegrać krótko rzut rożny, a potem odegrać na 11 metr, bez żadnego problemu. Gol zdobyty tylko i wyłącznie dzięki naszej niefrasobliwości. Bramka z niczego - wspomina Szmatiuk. Co ciekawe, ostatni raz bełchatowianie wygrali w Zabrzu w 2008 roku. Mecz zakończył się wynikiem 3-2 dla GKS-u. Było to dokładnie... 2 listopada.
Górnik Zabrze - GKS Bełchatów
piątek, 18:00
sędzia Marcin Borski (Warszawa)
- Sezon fajnie się zaczął. Zresztą w dotychczasowych meczach, oprócz tego przed tygodniem i z Legią Warszawa, gdzie nie mieliśmy nic do powiedzenia, jesteśmy blisko pozytywnego wyniku, ale zawsze czegoś brakuje - komentuje Szmatiuk. Na potwierdzenie jego słów, statystyki - GKS przegrał siedem spotkań, ale aż pięć z nich jedną bramką. W dodatku "Brunatni" w czterech spotkaniach tego sezonu pierwsi strzelali gola.
- Popełniamy głupie błędy, dlatego mamy tylko cztery punkty. Jest to bardzo słaby wynik i powód do wstydu - przyznaje Szmatiuk. Najwięcej wstydu podopieczni Jana Złomańczuka najedli się przed tygodniem, kiedy to przegrali 0-5 z Polonią Warszawa.
- Wiadomo, jak to wyglądało w ostatnim meczu. Nie ma takiej możliwości, by drugi raz zdarzyło się coś takiego. Szkoda w ogóle mówić o tym spotkaniu, bo to i tak nic nie zmieni - mówi Szmatiuk. - Podejrzewam, że w głowach każdego zawodnika może to siedzieć, ale mam nadzieję, że tak nie jest. W myślach musi być tylko piątkowe spotkanie i wiara w to, że można zapunktować, co nas zrehabilituje za ostatnią porażkę. Liczę, że kłębią się same pozytywne myśli - dodaje.
Szmatiuk nie wystąpił w pojedynku przeciwko Polonii z powodu kontuzji. W spotkaniu z Górnikiem może już jednak zagrać. - Mam nadzieję, że tak będzie. Zawsze miło się wraca w rodzinne strony, ale powrót będzie najmilszy, jeśli przywieziemy zdobycz punktową. W treningu jestem od początku tygodnia - informuje obrońca.
- Każdy w szatni zdaje sobie sprawę, że trzeba oddać serce za punkty, zwycięstwa i za ten klub. Liczę na to, że w najbliższych meczach tak to będzie wyglądało, ale to tylko gadanie, a tu trzeba wyjść i pokazać to na boisku - podkreśla defensor, który sezon 2000/2001 spędził w Górniku, jednak nie zagrał w ani jednym spotkaniu ekstraklasy.
Poprzednie spotkanie obu tych drużyn przy Roosevelta trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Trzy punkty zabrzanom zapewnił, w doliczonym czasie gry, Adam Marciniak. - Była to bramka stracona o tyle głupio, że Górnik zdążył rozegrać krótko rzut rożny, a potem odegrać na 11 metr, bez żadnego problemu. Gol zdobyty tylko i wyłącznie dzięki naszej niefrasobliwości. Bramka z niczego - wspomina Szmatiuk. Co ciekawe, ostatni raz bełchatowianie wygrali w Zabrzu w 2008 roku. Mecz zakończył się wynikiem 3-2 dla GKS-u. Było to dokładnie... 2 listopada.
Górnik Zabrze - GKS Bełchatów
piątek, 18:00
sędzia Marcin Borski (Warszawa)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów