Zabrzanie zagrali w końcu na upragnione "zero"
19.08.2009
Jeszcze przed meczem z GKS-em trener Ryszard Komornicki podkreślał, że chciałby aby jego zespół zagrał na "zero" z tyłu. Zadanie w końcu udało się zrealizować. - Musimy jednak nadal pracować nad naszą postawą w defensywie - uważa Sebastian Nowak, bramkarz Górnika. - W drugiej połowie oddaliśmy inicjatywę i GKS był bliski strzelenia gola kontaktowego. Ostatecznie udało się zachować czyste konto, co dla mnie i moich kolegów z obrony jest sprawą priorytetową w każdym spotkaniu - dodaje. Golkiper zabrzan nie mógł więc narzekać na brak zajęcia. Jeszcze w pierwszej połowie odważnym wyjściem poza pole karne zażegnał niebezpieczeństwa, a po przerwie obronił m.in. potężne uderzenie Grzegorz Goncerza czy też strzał Krzysztofa Kaliciaka.
Na środku defensywy po raz drugi w tym sezonie wystąpił duet Michałów: Karwan i Pazdan. O ile do tego drugiego nie można mieć większych zastrzeżeń, to ten pierwszy popełnił kilka błędów, które mogły kosztować zabrzan utratę gola. - Obaj muszą się jeszcze ze sobą dotrzeć. Widać, że maja za sobą zaledwie kilka wspólnych treningów - wyjaśnia Nowak. W takim zestawieniu formacji defensywnej Górnik powinien grać jednak do końca rundy jesiennej, gdyż powrót Adama Banasia spodziewany jest nie wcześniej niż za kilka miesięcy.
Ważną rolę w zabezpieczaniu dostępu do bramki pełnią też dwaj defensywni pomocnicy zabrzan: Mariusz Przybylski i Paweł Strąk. - Paradoksalnie myślę, że lepiej nam nasze zadania wykonywać, gdy gramy na wyjazdach. Wówczas cały zespół jest lekko cofnięty i tyły są lepiej zabezpieczone. Spokojnie czekamy na rywala i możemy wyprowadzać groźne kontry - twierdzi Strąk. Jego słowa znalazły potwierdzenie choćby w spotkaniu z Wisłą Płock, gdy Robert Szczot po szybkiej akcji podwyższył prowadzenie. Czy podobnie będzie w Gorzowie Wielkopolskim? Górnik zmierzy się tam z dobrze spisującym się w tym sezonie GKP.
Na środku defensywy po raz drugi w tym sezonie wystąpił duet Michałów: Karwan i Pazdan. O ile do tego drugiego nie można mieć większych zastrzeżeń, to ten pierwszy popełnił kilka błędów, które mogły kosztować zabrzan utratę gola. - Obaj muszą się jeszcze ze sobą dotrzeć. Widać, że maja za sobą zaledwie kilka wspólnych treningów - wyjaśnia Nowak. W takim zestawieniu formacji defensywnej Górnik powinien grać jednak do końca rundy jesiennej, gdyż powrót Adama Banasia spodziewany jest nie wcześniej niż za kilka miesięcy.
Ważną rolę w zabezpieczaniu dostępu do bramki pełnią też dwaj defensywni pomocnicy zabrzan: Mariusz Przybylski i Paweł Strąk. - Paradoksalnie myślę, że lepiej nam nasze zadania wykonywać, gdy gramy na wyjazdach. Wówczas cały zespół jest lekko cofnięty i tyły są lepiej zabezpieczone. Spokojnie czekamy na rywala i możemy wyprowadzać groźne kontry - twierdzi Strąk. Jego słowa znalazły potwierdzenie choćby w spotkaniu z Wisłą Płock, gdy Robert Szczot po szybkiej akcji podwyższył prowadzenie. Czy podobnie będzie w Gorzowie Wielkopolskim? Górnik zmierzy się tam z dobrze spisującym się w tym sezonie GKP.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów