Zabrzanie zagrają z drużyną, do której odsyłają "niechcianych" piłkarzy
09.05.2009
Dawid Jarka oraz Adam Marciniak to dwójka piłkarzy, dla których nie było miejsca w Górniku. Dlatego zostali wypożyczeni do ŁKS-u. Wiosną wrócili do Zabrza, natomiast w drugim kierunku powędrowali Tomasz Hajto oraz Litiwn Tadas Papeczkys. Ten ostatni w sobotnim spotkaniu nie zagra z powodu żółtych kartek, a występ "Gianniego" to jedna wielka niewiadoma.
Czy można powiedzieć, że Łódzki Klub Sportowy to rezerwy Górnika? - Tak czasem w życiu bywa, że jeden klub z drugim dobrze się dogaduje i zawodnicy wędrują w obie strony - tłumaczy Jarka. - Tomek Hajto grał tam wcześniej, później trafił do Zabrza i teraz znów wrócił "na stare śmieci". ŁKS to bardzo dobry klub dla piłkarzy, którzy chcą się wypromować - uważa Jarka.
Przed rundą wiosenną wydawało się, że to zabrzanie, a nie ŁKS będą regularnie zdobywać komplety punktów. Tymczasem łodzianie wystartowali znakomicie, a drużyna z Roosevelta cały czas goni rywali i do ekipy z Alei Unii traci cztery punkty. - Coś w tym jest, że nazywa się ich "Rycerzami Wiosny”. Wypożyczają wielu piłkarzy i każdy chce udowodnić, że rezygnacja macierzystego klubu z jego usług była błędem. Ze mną było podobnie. Za wszelką cenę chciałem pokazać Górnikowi, że źle zrobił wypożyczając mnie. Zabrzanie mieli problemy ze zdobywaniem goli, a ja trafiałem dla ŁKS-u. Byłem wtedy bardzo zły - opowiada snajper "Trójkolorowych".
Na Roosevelta jest jeszcze trójka piłkarzy mających za sobą przeszłość w ŁKS-ie. Marius Kiżys, Mariusz Magiera oraz Robert Szczot. Sympatycy 14-krotnych mistrzów Polski liczą zwłaszcza na tego ostatniego. - Od kiedy trafiłem do Górnika, to sytuacji podbramkowych nie miałem zbyt wiele. Jedyną, o którą mogę mieć do siebie pretensje, to ta z ostatniego meczu z Lechią Gdańsk. Najwyższa pora trafić wreszcie do bramki. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby przypomnieć się w ten sposób łódzkim kibicom - uśmiecha się Robert Szczot.
Podopieczni Henryka Kasperczaka nie mają wątpliwości, że o zwycięstwie przesądzi pierwsza strzelona bramka. - Jak byłem w ŁKS-ie, to po stracie gola drużyna nie potrafiła już go odrobić. Teraz w Górniku gonienie wyniku też nam niezbyt wychodzi. Obyśmy więc do siatki trafili jako pierwsi - mówi Jarka.
[b]
ŁKS Łódź - Górnik Zabrze[/b]
sobota; 17:00
sędziuje Artur Radziszewski (Warszawa)
Przypuszczalne składy
[b]ŁKS[/b]: Wyparło - Radzius, Łakomy, Adamski, Sierant - Biskup, Ognjanović, Czerkas, Smoliński, Ostalczyk - Denić.
[b]Górnik[/b]: Nowak - Bonin, Banaś, Pazdan, Magiera - Szczot, Przybylski, Strąk, Danch, Madejski - Jarka.
Czy można powiedzieć, że Łódzki Klub Sportowy to rezerwy Górnika? - Tak czasem w życiu bywa, że jeden klub z drugim dobrze się dogaduje i zawodnicy wędrują w obie strony - tłumaczy Jarka. - Tomek Hajto grał tam wcześniej, później trafił do Zabrza i teraz znów wrócił "na stare śmieci". ŁKS to bardzo dobry klub dla piłkarzy, którzy chcą się wypromować - uważa Jarka.
Przed rundą wiosenną wydawało się, że to zabrzanie, a nie ŁKS będą regularnie zdobywać komplety punktów. Tymczasem łodzianie wystartowali znakomicie, a drużyna z Roosevelta cały czas goni rywali i do ekipy z Alei Unii traci cztery punkty. - Coś w tym jest, że nazywa się ich "Rycerzami Wiosny”. Wypożyczają wielu piłkarzy i każdy chce udowodnić, że rezygnacja macierzystego klubu z jego usług była błędem. Ze mną było podobnie. Za wszelką cenę chciałem pokazać Górnikowi, że źle zrobił wypożyczając mnie. Zabrzanie mieli problemy ze zdobywaniem goli, a ja trafiałem dla ŁKS-u. Byłem wtedy bardzo zły - opowiada snajper "Trójkolorowych".
Na Roosevelta jest jeszcze trójka piłkarzy mających za sobą przeszłość w ŁKS-ie. Marius Kiżys, Mariusz Magiera oraz Robert Szczot. Sympatycy 14-krotnych mistrzów Polski liczą zwłaszcza na tego ostatniego. - Od kiedy trafiłem do Górnika, to sytuacji podbramkowych nie miałem zbyt wiele. Jedyną, o którą mogę mieć do siebie pretensje, to ta z ostatniego meczu z Lechią Gdańsk. Najwyższa pora trafić wreszcie do bramki. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby przypomnieć się w ten sposób łódzkim kibicom - uśmiecha się Robert Szczot.
Podopieczni Henryka Kasperczaka nie mają wątpliwości, że o zwycięstwie przesądzi pierwsza strzelona bramka. - Jak byłem w ŁKS-ie, to po stracie gola drużyna nie potrafiła już go odrobić. Teraz w Górniku gonienie wyniku też nam niezbyt wychodzi. Obyśmy więc do siatki trafili jako pierwsi - mówi Jarka.
[b]
ŁKS Łódź - Górnik Zabrze[/b]
sobota; 17:00
sędziuje Artur Radziszewski (Warszawa)
Przypuszczalne składy
[b]ŁKS[/b]: Wyparło - Radzius, Łakomy, Adamski, Sierant - Biskup, Ognjanović, Czerkas, Smoliński, Ostalczyk - Denić.
[b]Górnik[/b]: Nowak - Bonin, Banaś, Pazdan, Magiera - Szczot, Przybylski, Strąk, Danch, Madejski - Jarka.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów