Zabrzanie wyciągnęli wnioski po meczu z "Jagą" - ściągnęli Dawida Plizgę
06.08.2014
W piątek w Zabrzu dojdzie do pojedynku dwóch drużyn, które w tym sezonie jeszcze nie przegrały. Górnik ma na koncie pięć punktów, Jagiellonia Białystok o dwa więcej. - Po dwóch ostatnich meczach powiało optymizmem. Były oczywiście słabsze momenty, ale były też i bardzo dobre. Z Legią Warszawa straciliśmy jedną bramkę i jedną zdobyliśmy, możemy więc mówić o dobrej grze drużyny. Zawodnicy robią na boisku to, co powinni. Z Jagiellonią postaramy się strzelić więcej goli, bo jeden nie zawsze może wystarczyć - zaznacza dyrektor sportowy, Robert Warzycha.
Ostatnie zdanie warto podkreślić w kontekście poprzedniego spotkania zabrzan z "Jagą". Przy Roosevelta padł remis 3-3, mimo że gospodarze prowadzili trzema bramkami. Jakie wnioski wyciągnęli "Trójkolorowi" po tym meczu? - Sprowadziliśmy ich najlepszego zawodnika - uśmiecha się Warzycha, wskazując na Dawida Plizgę.
Plizga był w omawianym spotkaniu jednym z lepszych na boisku. To on zdobył ostatniego gola, który dał jego drużynie jeden punkt. - Górnik w pierwszej połowie przeważał. Strzelił tylko trzy bramki, bo mógł więcej. W drugiej to Jagiellonia odpaliła, przez co było ciekawie do samego końca - wspomina obecnie grający w Zabrzu zawodnik.
- Sami pomogliśmy Jagiellonii, by doprowadziła do remisu, prokurując dwa rzuty karne. Jednego z nich zdobył Dawid, który wykonał wtedy dobrą pracę. Prowadząc, straciliśmy jednego z najlepszych zawodników, Bartosza Iwana [otrzymał cios od źle interweniującego Grzegorza Kasprzika - przyp.red.]. Chcieliśmy wygrać, ale sześć bramek i wiele sytuacji podbramkowych w jednym meczu jakąś satysfakcję kibice pewnie mieli - mówi Warzycha. - Lepiej przegrywać 0-3 i doprowadzić do remisu niż na odwrót. Ten punkt pomógł nam jednak wejść do czołowej ósemki - dodaje.
Jak dzisiejszą Jagiellonię ocenia jej były zawodnik? - Dobrze odpalili w tym sezonie. To bardzo ważne, żeby udanie zacząć, wtedy morale jest wysokie - komentuje Plizga. - Nie ma co się jednak koncentrować na "Jadze", bo my jesteśmy najważniejsi. My mamy prowadzić grę i uzyskać dobry wynik - dopowiada gracz Górnika.
Ostatnie zdanie warto podkreślić w kontekście poprzedniego spotkania zabrzan z "Jagą". Przy Roosevelta padł remis 3-3, mimo że gospodarze prowadzili trzema bramkami. Jakie wnioski wyciągnęli "Trójkolorowi" po tym meczu? - Sprowadziliśmy ich najlepszego zawodnika - uśmiecha się Warzycha, wskazując na Dawida Plizgę.
Plizga był w omawianym spotkaniu jednym z lepszych na boisku. To on zdobył ostatniego gola, który dał jego drużynie jeden punkt. - Górnik w pierwszej połowie przeważał. Strzelił tylko trzy bramki, bo mógł więcej. W drugiej to Jagiellonia odpaliła, przez co było ciekawie do samego końca - wspomina obecnie grający w Zabrzu zawodnik.
- Sami pomogliśmy Jagiellonii, by doprowadziła do remisu, prokurując dwa rzuty karne. Jednego z nich zdobył Dawid, który wykonał wtedy dobrą pracę. Prowadząc, straciliśmy jednego z najlepszych zawodników, Bartosza Iwana [otrzymał cios od źle interweniującego Grzegorza Kasprzika - przyp.red.]. Chcieliśmy wygrać, ale sześć bramek i wiele sytuacji podbramkowych w jednym meczu jakąś satysfakcję kibice pewnie mieli - mówi Warzycha. - Lepiej przegrywać 0-3 i doprowadzić do remisu niż na odwrót. Ten punkt pomógł nam jednak wejść do czołowej ósemki - dodaje.
Jak dzisiejszą Jagiellonię ocenia jej były zawodnik? - Dobrze odpalili w tym sezonie. To bardzo ważne, żeby udanie zacząć, wtedy morale jest wysokie - komentuje Plizga. - Nie ma co się jednak koncentrować na "Jadze", bo my jesteśmy najważniejsi. My mamy prowadzić grę i uzyskać dobry wynik - dopowiada gracz Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów