Zabrzanie deklarują walkę do końca o jak najwyższą lokatę

02.05.2012
- Do Wisły Kraków mam ogromny sentyment. Zdobyłem z nią w Polsce wszystko, w tym dwa razy mistrzostwo. Gramy o trzy punkty, by pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie - mówi Bogdan Zając.
Asystent trenera Adama Nawałki, grał w Krakowie przez lata i odniósł sporo sukcesów. - To spotkanie z drużyną, która jest dla mnie wyjątkowa. Mam do niej ogromny sentyment. Wygrałem z Wisłą wszystko w Polsce, w tym m.in. dwa mistrzostwa kraju. To ona umożliwiła mi zagranie z wielką Barceloną. Ale najbardziej żałuję właśnie tego, że nie udało mi się z nią awansować do Ligi Mistrzów - wspomina Zając.

Członek sztabu szkoleniowego Górnika więzi z "Białą Gwiazdą" nie zerwał. - Pozostała sympatia. A poza tym, mam tam nadal wielu przyjaciół. Mam nadzieję, że przy okazji jutrzejszego meczu będzie okazja porozmawiać - przyznaje.

Przede wszystkim jednak, jutro nadal będzie się toczyć walka o ligowe punkty. - Drużyna, która wygra, na pewno zajmie miejsca siedem - osiem. Gramy o trzy punkty, by pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie - zapewnia. Zając był w poniedziałek na derbach Krakowa, w których Wisła odprawiła Cracovię. - Wygrała zasłużenie, grała pewnie z tyłu i była po prostu lepsza - ocenia.

Również zawodnicy zdają sobie sprawę, że w czwartek oczekuje się od nich walki, a nie snucia się po boisku, jak przystało na mecz "o czapkę gruszek". - Zdajemy sobie sprawę, że to spotkanie ma wpływ na miejsca 7-8 w tabeli. Jeżeli wygramy, to do Wisły będziemy mieli tylko jeden punkt i w niedzielę w Lubinie postaramy się o miłą niespodziankę dla naszych kibiców - mówi Mariusz Przybylski, pomocnik zabrzan.

- Wisły nie mamy jeszcze rozpracowanej. Będziemy dziś wieczorem rozmawiać o niej z trenerem Adamem Nawałką - dodaje. "Biała Gwiazda" w poniedziałek przypieczętowała spadek Cracovii, w której od nowego sezonu ma grać Adam Marciniak. - Nie żartujemy sobie z niego. Wszystkim jest nam go szkoda, ale nie chcę się nad tym więcej rozwodzić, bo to jego prywatna sprawa - kończy Mariusz Przybylski.
autor: Szymon Ziober

Przeczytaj również