Za oknami wiosna, ale Kowalczyk nart do szafy wcale nie chowa
28.03.2011
Aura za oknami coraz bardziej wiosenna. Co prawda miniony weekend był jeszcze w niektórych miejscach zimowy, ale w kolejnych dniach o zimie będzie pamiętał już mało kto. Jedną z tych osób będzie Justyna Kowalczyk, która w niedzielę jeszcze rywalizowała w mistrzostwach Polski
Teraz już w oficjalnych zawodach startować nie będzie, aż do początku kolejnego pucharowego sezonu, który rozpocznie się 19 listopada w norweskim Beitostoelen. W połowie kwietnia, dla własnej przyjemności, mistrzyni olimpijska pobiegnie jeszcze w narciarskim maratonie na Kamczatce. Jednak to, że nadeszła już wiosna, nie oznacza, że Justyna z dnia na dzień odłoży narty do kąta.
- Jeszcze przez jakiś czas Justyna będzie biegać na nartach. To nie jest tak, że tuż po ostatnim starcie zamykamy narty do szafy. Zanim wyjedziemy na Kamczatkę, gdzie są dobre warunki, by jeszcze biegać, pewnie jeszcze kilka razy pojawi się na Polanie Jakuszyckiej. Tylko w tym miejscu są jeszcze warunki do biegania - mówi trener Aleksander Wierietielny.
Oczywiście teraz nie będą to już intensywne zajęcia, a tylko łagodne pożegnanie - oczywiście tylko na jakiś czas - z nartami. Justyna będzie też mieć w najbliższych dniach trochę czasu, by w końcu nadrobić zaległości wobec rodziny i przyjaciół, które urosły w czasie trzymiesięcznej nieobecności zawodniczki w kraju.
Teraz już w oficjalnych zawodach startować nie będzie, aż do początku kolejnego pucharowego sezonu, który rozpocznie się 19 listopada w norweskim Beitostoelen. W połowie kwietnia, dla własnej przyjemności, mistrzyni olimpijska pobiegnie jeszcze w narciarskim maratonie na Kamczatce. Jednak to, że nadeszła już wiosna, nie oznacza, że Justyna z dnia na dzień odłoży narty do kąta.
- Jeszcze przez jakiś czas Justyna będzie biegać na nartach. To nie jest tak, że tuż po ostatnim starcie zamykamy narty do szafy. Zanim wyjedziemy na Kamczatkę, gdzie są dobre warunki, by jeszcze biegać, pewnie jeszcze kilka razy pojawi się na Polanie Jakuszyckiej. Tylko w tym miejscu są jeszcze warunki do biegania - mówi trener Aleksander Wierietielny.
Oczywiście teraz nie będą to już intensywne zajęcia, a tylko łagodne pożegnanie - oczywiście tylko na jakiś czas - z nartami. Justyna będzie też mieć w najbliższych dniach trochę czasu, by w końcu nadrobić zaległości wobec rodziny i przyjaciół, które urosły w czasie trzymiesięcznej nieobecności zawodniczki w kraju.
Polecane
Sporty zimowe