WYWIAD. Sebastian Nowak: Z Zabrzem rozstałem się w zgodzie

23.07.2011
Skreślony w Górniku Zabrze Sebastian Nowak mógł nadal grać w ekstraklasie. Zamiast beniaminka z Bielska-Białej wybrał jednak występy w I-ligowej Termalice Nieciecza. Czy skłoniła go do tego tylko "kasa"?
Propozycja gry w Termalice nie była jedyną, jaką miałeś tego lata. Dlaczego akurat ją wybrałeś?
- Jest to klub, który jest poukładany. Zależało mi na tym, żeby pieniądze były mi wypłacane co miesiąc. Do tej pory był z tym problem. Lata lecą, a człowiek nic nie zarobił. Na szczęście pojawiła się propozycja z Niecieczy. Robi się w niej ciekawy zespół, dlatego też zdecydowałem się z niej korzystać.

Przekonała cię również wizja pewnego miejsca w wyjściowym składzie?

- Z tym miejscem nie jest do końca tak, że jest ono pewne. Przed mną Maciej Budka robił tu świetną robotę. To nie jest tak, że ja przychodzę do klubu i gram. Rywalizujemy o miejsce w składzie na treningach. Na razie trener postawił na mnie i z tego się cieszę. Myślę, że meczem w Katowicach mu się za to odwdzięczyłem. Poza tym, tak jak mówiłem - w Niecieczy jest fajny zespół, który jest w stanie bić się o najwyższe lokaty w lidze. To też miało wpływ na moją decyzję.

Tomasz Folta/PressFocus - Nowak wybrał grę poza ekstraklasą

A dlaczego nie Podbeskidzie? Twoje rozmowy z "Góralami" były już mocno zaawansowane…
- Tak, ale nie chciałbym już do tego wracać. Jestem w Niecieczy i to mnie zadowala.

Nie wierzę, że nie kusiła cię gra w ekstraklasie!
- Jasne, że kusiła. Ale różne czynniki wpłynęły na to, że jestem bramkarzem Termaliki. Mam nadzieję, że zrobiłem dobry ruch. Życie pokaże, czy tak będzie. Na razie cieszę się, że mamy ciekawy zespół. Z meczu na mecz powinniśmy grać jeszcze lepiej. Mieliśmy krótki okres przygotowania do ligi. Nie wiem, czy w takim składzie, jak w Katowicach, zagraliśmy jakikolwiek sparing. Z biegiem czasu powinno to coraz lepiej funkcjonować. Perspektywy są dobre.

W Górniku takich nie miałeś. Żywisz jakąś urazę do ludzi związanych z tym klubem po odejściu z Zabrza?

- Wyszło nie tak, jak miało być. Liczyłem na to, że wypełnię kontrakt do końca. Miałem jeszcze dwa lata umowy. Skoro jednak zostałem skreślony przez sztab szkoleniowy, no to cóż mi pozostało, jak szukanie innego klubu? Chciałem rozwiązać umowę, z prezesem Górnika się w miarę szybko rozstaliśmy. Myślę więc, że rozstałem się z Zabrzem w zgodzie. I to jest najważniejsze, bo nie lubię palić mostów za sobą.



W Niecieczy nie macie takiej presji ze strony kibiców, jak chociażby w Katowicach. To świadczy na waszą korzyść?
- Myślę, że to nasz atut. W Katowicach kibice mocno nastawili się na ekstraklasę. A ja z perspektywy piłkarza patrzę na to inaczej. W GKS-ie było dużo zmian, jest sporo młodych zawodników. Mają sponsora, zaplecze sportowe i wielu kibiców, ale z tej ligi nie jest tak łatwo awansować. Myślę jednak, że ten zespół jeszcze "zapali". Uważam, że będą z meczu na mecz grali coraz lepiej. Myślę, że kibice powinni być cierpliwi, a będą zadowoleni.

Rozmawiał Adrian Wawrzyczek
autor: Adrian Wawrzyczek

Przeczytaj również