Wysyp kontuzji w Górniku Zabrze. "Piłka nożna to męski sport"

16.04.2011
Trener Górnika, Adam Nawałka, w meczu z Lechią Gdańsk nie miał ułatwionego zadania. Wszystkie trzy możliwe zmiany musiał przeznaczyć na zastąpienie kontuzjowanych zawodników.
Pierwszy plac gry musiał opuścić Tomasz Zahorski, który urazu nabawił się... już w pierwszej minucie spotkania. - Otrzymał potężne uderzenie w tył głowy. Jest bardzo ambitny, dlatego kontynuował grę. Kręciło mu się jednak w głowie i poprosił o zmianę - tłumaczy Nawałka.

Jako drugi musiał zejść, również przed przerwą, kapitan drużyny Adam Banaś. - Został uderzony w okolice żebra. Nie wiemy jaki jest jego stan. Więcej będziemy wiedzieć po prześwietleniu - informuje szkoleniowiec.

W drugiej części gry Nawałka musiał dokonać trzeciej wymuszonej zmiany, ponieważ z bólu zwijał się Grzegorz Bonin, który doznał urazu stawu skokowego. W pierwszej połowie na murawie przez chwilę leżał także bramkarz Adam Stachowiak, który zderzył się z Bedim Buvalem. Na szczęście w tej sytuacji zmiana nie była konieczna.

- Nie mam do nikogo pretensji. To była walka o każdy metr boiska. Piłka nożna to męski sport i trzeba być na to przygotowanym. W drugiej połowie niektórzy zawodnicy informowali, że narzekają na urazy, dlatego musieliśmy się wstrzymać z ostatnią zmianą - mówi Nawałka. A kolejny mecz zabrzanie rozegrają już w środę...
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również