Wysokie zwycięstwo i efektowne bramki, ale i tak jest na co narzekać

07.03.2011
Ofensywne ustawienie Górnika w ostatnim meczu bardzo przysłużyło się Danielowi Sikorskiemu. - Nie miałem najlepszego początku, ale z minuty na minutę było coraz lepiej - mówi napastnik.
Początek spotkania nie zapowiadał tego, że Górnik strzeli aż pięć bramek. Przez pierwsze pół godziny gra "Trójkolorowym" nie kleiła się. - Musieliśmy dojść do siebie. To był pierwszy mecz w tej rundzie, w którym graliśmy ofensywnie. Dobrze, że się udało - mówi piłkarz zabrzańskiej drużyny, Daniel Sikorski.

- Źle zaczęliśmy ten pojedynek. Założenia były takie, że mieliśmy przenieść ciężar gry na połowę "Miedziowych". Kompletnie nam to nie wychodziło - przyznaje kolejny gracz zabrzan, Aleksander Kwiek. Zaczęło wychodzić dopiero po pierwszej bramce, której autorem był właśnie Kwiek. - Widziałem, że zawodnik Zagłębia już do mnie podbiega, więc bez zastanowienia uderzyłem. I wpadło - cieszy się pomocnik.

Chwilę później padła druga bramka dla Górnika. Przy tym trafieniu Kwiek również miał swój udział. To po jego wrzutce w pole karne Bojan Isailović musiał drugi raz sięgać do siatki. - Te dwa gole wbite do przerwy dodały nam skrzydeł - podkreśla zawodnik. Z minuty na minutę rozkręcał się także Sikorski. - Początek nie był najlepszy, ale z biegiem czasu grało mi się coraz lepiej - wspomina napastnik.

Efektem coraz lepszej gry Sikorskiego była bramka na 3-0. - Trener dał mi szansę pokazania się. Cieszę się, że to wykorzystaliśmy - nie ukrywa radości. Jego trafienie również było przedniej urody. Podobnie jak gol debiutującego Roberta Jeża. - Wszystkie bramki były ładne, ale to niech kibice wybiorą, która była najładniejsza - mówi były gracz rezerw Bayernu Monachium i przy okazji podkreśla, że nie był to idealny mecz w wykonaniu zabrzan. - Spotkanie trzeba dokładnie przeanalizować. Popełniliśmy parę błędów, które trzeba wyeliminować przed meczem z Arką Gdynia - wskazuje.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również