Wyrwaliśmy się z piekła! - opowiada zawodnik GKS-u Tychy
21.05.2012
Przez blisko miesiąc, a dokładnie od 18 kwietnia do 12 maja GKS Tychy nie potrafił wygrać ligowego meczu. - Rozczarowaliśmy w pięciu kolejnych spotkaniach. Bytovia w tym czasie zgarnęła 12 punktów i mocno się do nas zbliżyła. Byliśmy w dołku, ale utrzymaliśmy się na drugiej pozycji. Nigdy z tej lokaty nie spadliśmy, a w końcu "wyrwaliśmy się z piekła" - cieszy się Daniel Feruga.
Przełomowym momentem rundy wiosennej był mecz z Calisią. - Mam satysfakcję, bo może moja bramka w siódmej minucie tego spotkania odegrała istotne znaczenie? Odnieśliśmy wysokie zwycięstwo i zeszło z nas ciśnienie. Podbudowani tym zwycięstwem pojechaliśmy do Głogowa, a tam rozegraliśmy bardzo dobrą drugą połowę spotkania. Wygraliśmy i już podświadomie czuliśmy, że Bytovia nam nie zagrozi - opowiada "Feri".
- Awans stał się w końcu faktem. Za całokształt naszej gry w tym sezonie po prostu się on nam należał - dodaje.
Inna sprawa, że nawet zimą działacze GKS-u Tychy dostawali sugestie, by zmienić nieco drużynę. - Zachęcano mnie, by wzmocnić skład zawodnikami z głośnymi nazwiskami. Uznałem wtedy, że to zbędne. Że drużyna, która tak regularnie punktowała jesienią, poradzi sobie, jeśli zostanie dobrze przygotowana przez trenera - wspomina Henryk Drob. Prezes Tyskiego Sportu nie kryje satysfakcji, że stało się tak, jak przewidywał.
Przełomowym momentem rundy wiosennej był mecz z Calisią. - Mam satysfakcję, bo może moja bramka w siódmej minucie tego spotkania odegrała istotne znaczenie? Odnieśliśmy wysokie zwycięstwo i zeszło z nas ciśnienie. Podbudowani tym zwycięstwem pojechaliśmy do Głogowa, a tam rozegraliśmy bardzo dobrą drugą połowę spotkania. Wygraliśmy i już podświadomie czuliśmy, że Bytovia nam nie zagrozi - opowiada "Feri".
- Awans stał się w końcu faktem. Za całokształt naszej gry w tym sezonie po prostu się on nam należał - dodaje.
Inna sprawa, że nawet zimą działacze GKS-u Tychy dostawali sugestie, by zmienić nieco drużynę. - Zachęcano mnie, by wzmocnić skład zawodnikami z głośnymi nazwiskami. Uznałem wtedy, że to zbędne. Że drużyna, która tak regularnie punktowała jesienią, poradzi sobie, jeśli zostanie dobrze przygotowana przez trenera - wspomina Henryk Drob. Prezes Tyskiego Sportu nie kryje satysfakcji, że stało się tak, jak przewidywał.
Polecane
II liga