Wyróżniony nie tylko Wolsztyński. Swoje zrobił też Szeweluchin

10.08.2017
- Ten mecz pokazał, jak ważni są napastnicy, bo to oni powodują, że każda kolejna bramka dodawała nam spokoju, a każde niepowodzenie powodowało, że wkradało się zdenerwowanie - przyznał po meczu w Ostródzie trener Marcin Brosz.
Rafał Rusek/Press Focus
Górnik Zabrze - zwłaszcza w pierwszej połowie - miał spore problemy z III-ligowym Sokołem Ostróda, dlatego też nie dziwią pochwały dla wczorajszych gospodarzy. - Gratulacje dla trenera za to, jaki zespół zbudował. To młodzi piłkarze, ale już nieźle grający, bardzo ambitnie. Dopóki motorycznie było na podobnym poziomie, to mieliśmy ogromne problemy - docenił Marcin Brosz.

- Ten mecz pokazał, jak ważni są napastnicy, bo to oni powodują, że każda kolejna bramka dodawała nam spokoju, a każde niepowodzenie powodowało, że wkradało się zdenerwowanie - powiedział trener Górnika, który wyróżnił indywidualnie dwóch zawodników. Pierwszym z nich był Rafał Wolsztyński, który strzelił dwa gole.

- Cieszę się z jego postawy. To chłopak, na którego czekamy od dłuższego czasu i ostatnio daje nam sygnały, że nie tylko zaczyna się dobrze poruszać na boisku, ale jest też skuteczny - ocenił Brosz. Skuteczny - ale w obronie - był też Oleksandr Szeweluchin.

- Był newralgicznym i bardzo ważnym piłkarzem. Wygrał masę pojedynków powietrznych. Zespół z Ostródy był bardzo dobrze przygotowany na stałe fragmenty gry. Szeweluchin spowodował, że nie straciliśmy bramki, która mogłaby nam utrudnić wyrównanie i później osiągnąć zwycięstwo - przyznał szkoleniowiec zabrzan.
źródło: Górnik TV

Przeczytaj również