Wymarzona inauguracja przy Roosevelta. Górnik pokazał formę i gra dalej

13.08.2020

Bardzo udane wejście w sezon 2020/2021 zanotowali piłkarze zabrzańskiego Górnika. Podopieczni Marcina Brosza awansowali do 1/16 finału Pucharu Polski dzięki pokonaniu przy Roosevelta Jagiellonii Białystok 3:1. Za jednego z głównych bohaterów tego spotkania można uznać niedawno pozyskanego Bartosza Nowaka, który zapisał na swoim koncie gola oraz asystę. 

Rafał Rusek/PressFocus

Piłkarze zabrzańskiego Górnika musieli rozpocząć sezon 2020/2021 od bardzo trudnego zadania. W ramach pierwszej rundy Pucharu Polski, na stadion przy Roosevelta przyjechała bowiem Jagiellonia Białystok, która w najbliższych miesiącach będzie chciała zmazać plamę po nieudanych poprzednich rozgrywkach w swoim wykonaniu. Pojedynek dwóch ekstraklasowiczów śmiało można było uznać za jeden z głównych hitów tej fazy, lecz wskazanie jego faworyta urastało do miana wyzwania. 

Gospodarze w tym pojedynku musieli już sobie radzić bez Igora Angulo, Erika Jirki czy Giorgiosa Giakoumakisa, ale swoje szanse do gry otrzymali za to dwaj debiutanci - Bartosz Nowak oraz Alex Sobczyk. Jagiellonia z kolei przystąpiła do wtorkowego spotkania z nowym trenerem, którego kibice „Trójkolorowych” powinni doskonale pamiętać. Od lipca br. opiekunem białostoczan jest bowiem Bogdan Zając, który od 2010 do 2013 roku był asystentem Adama Nawałki w Górniku, a w kolejnych latach pełnił również tą samą funkcję w reprezentacji Polski. 

Początek pierwszego meczu w nowej roli zdecydowanie nie poszedł jednak po myśli Zająca. To zabrzanie długo dyktowali tempo gry, oddawali większą ilość strzałów, wykazywali więcej zaangażowania i nie pozwalali rywalowi na stwarzanie jakiegokolwiek zagrożenia. Podopieczni Marcina Brosza mieli tylko spory problem ze skutecznością, bo gdyby zachowywali oni więcej zimnej krwi pod bramką młodziutkiego Xaviera Dziekońskiego, wynik mógłby być już właściwie rozstrzygnięty.

A tak po pierwszym kwadransie Górnik prowadził „tylko” 1:0, zawdzięczając korzystny wynik debiutującemu w trójkolorowych barwach Bartoszowi Nowakowi. Środkowy pomocnik, pozyskany kilkanaście dni temu z mieleckiej Stali, wpadł w pole karne i w kluczowym momencie podbił piłkę nad wychodzącym bramkarzem Jagiellonii. 

Dominacja gospodarzy trwała mniej więcej do 30 minuty. Od tego momentu więcej z gry mieli już przyjezdni z Podlasia, a sygnały do odrabiania strat dali odpowiednio Maciej Makuszewski i Jakov Puljić. Pierwszy z wymienionych piłkarzy otrzymał dobre podanie od dotychczas słabo dysponowanego Tarasa Romanczuka, ale przegrał pojedynek z Martinem Chudym. Chwilę później chorwacki napastnik Jagi miał dwie szanse na dobicie tego uderzenia, lecz najpierw świetną interwencją na linii bramkowej wykazał się Adrian Gryszkiewicz, a druga próba znacząco przeleciała nad poprzeczką.

W przypadku Puljicia dobitnie sprawdziło się jednak powiedzenie „do trzech razy sztuka”. W 33. minucie Chorwat wykorzystał dobre podanie z głębi pola i doszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem Górnika. 27-latek tym razem wykazał się wymierną skutecznością i wykorzystał fakt, że gospodarze nieco spuścili z tonu i w pewnym sensie oddali inicjatywę swoim rywalom.

Do przerwy wynik 1:1 nie uległ już zmianie, ale można było być pewnym, że w drugiej połowie emocji przy Roosevelta będzie co niemiara. Kibice Górnika mogli jednak odczuwać spory niedosyt, bo to rywale z Białegostoku nieco lepiej weszli w drugą połowę, a gdy już ich ulubieńcom udało się skierować piłkę do siatki, gol ten nie został uznany. Po dokładnym dośrodkowaniu z prawego rogu, najwyżej do futbolówki wyskoczył Adrian Gryszkiewicz, ale obrońca w momencie doskoku do piłki sfaulował Tomasa Prikryla. Sytuacja ta była jednak wodą na młyn dla rozpędzających się zabrzan, którzy ponownie zaczęli wykazywać się znacznie większą inicjatywą w kreowaniu ofensywnych akcji. 

Przewaga gospodarzy przyniosła wymierny skutek w 61. minucie - wówczas fenomenalnym podaniem w stronę pola karnego popisał się Alasana Manneh, a spod opieki obrońców wyrwał się Jesus Jimenez. Hiszpan popisał się podobym wykończeniem jak jego kolega przy bramce na 1:0, choć przez chwilę można było mieć obawy, że ta efektowna bramka może nie zostać uznana. Wóz VAR analizował bowiem, czy 26-latek w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej, ale powtórki zdecydowanie wykluczyły taką możliwość.

Na tym podopieczni Marcina Brosza nie zamierzali jednak poprzestawać, co potwierdziła sytuacja z 66. minuty. Po kolejnym dokładnie wykonanym rzucie rożnym przez Bartosza Nowaka, tym razem w polu karnym najlepiej zachował się Paweł Bochniewicz. Środkowy obrońca wykorzystał kolejne złe ustawienie defensorów przeciwnika i popisał się celną główką, przez co Xavier Dziekoński już po raz trzeci musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Od tego momentu „Trójkolorowi” spokojnie kontrolowali już przebieg rywalizacji, natomiast białostoczanie starali się robić wszystko, by złapać kontakt z lepiej dysponowanym rywalem. Mało tego -  to gospodarze mieli lepszą szansę na zdobycie czwartego gola, a bliski ustrzelenia dubletu był Jesus Jimenez. Hiszpan zdołał dojść do kolejnej sytuacji sam na sam i choć jego strzał odbił się od interweniującego Dziekońskiego, piłka powoli zmierzała do bramki. W ostatniej chwili zespół gości uratował jednak rezerwowy Błażej Augustyn, który efektownie wybił futbolówkę niemal z linii.

Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 3:1 (1:1)

1:0 - Bartosz Nowak 15’

1:1 - Jakov Puljić 33’

2:1 - Jesus Jimenez 61’

3:1 - Paweł Bochniewicz 66’

Składy:

Górnik: Chudy - Gryszkiewicz, Bochniewicz, Wiśniewski - Janza, Prochazka, Manneh (84’ Bainović), Nowak (90’ Hajda), Pawłowski (58’ Ściślak) - Jimenez, Sobczyk (58’ Krawczyk). Trener: Marcin Brosz

Jagiellonia: Dziekoński - Wdowik, Tiru, Arsenić (70’ Augustyn), Olszewski - Romanczuk, Pospisil  (87’ Mystkowski) - Prikryl (70’ Camara), Imaz, Makuszewski (70’ Wyjadłowski) - Puljić (76’ Bortniczuk). Trener: Bogdan Zając

Sędzia: Wojciech Myć (Lublin)

Żółte kartki: Manneh, Wiśniewski (Górnik) - Tiru, Arsenić (Jagiellonia)

Widzów: 4568 (liczba widzów ograniczona ze względu na zagrożenie epidemiologiczne)

autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również