"Wszyscy zdają sobie sprawę, że porażka mogłaby spowodować zawieruchę"
27.04.2013
Wielkie Derby Śląska to także duże wydarzenie dla byłych zawodników, którzy mieli okazję grać w tym ważnym dla kibiców z naszego regionu spotkaniu. - Chociaż teraz jestem działaczem, to na wskroś przeżywam derby. Mecze Górnika z Ruchem zawsze przynosiły wiele emocji, nie tylko na boisku, ale też i na trybunach. Kwestia kto w danym momencie miał lepszą formę decydowała o tym, kto wygrywał i przeżywał radosne chwile, a kto musiał w smutku wracać do domu - wspomina Stanisław Oślizło, legenda zabrzan, a obecnie doradca zarządu klubu z Roosevelta.
Jutrzejsze derby nie będą miały jednak takiej otoczki, jak te mecze, w których grał pan Stanisław. Na trybunach zasiądzie zaledwie trzy tysiące ludzi. Oślizło grywał przy publiczności kilkunastokrotnie większej. - Spotkania Górnika z Ruchem zawsze obserwował zawsze komplet publiczności, czy to w Chorzowie, czy w Zabrzu. Na pewno gra się wtedy lepiej, jest się jeszcze bardziej zmotywowanym do grania na wysokim poziomie - opowiada wybitny obrońca.
- Trudno spamiętać te wszystkie spotkania, ale na pewno nigdy przy tak niskiej liczbie kibiców nie graliśmy. Nie wypada, by takie derby odbywały się przy tylu widzach, ale jesteśmy po prostu do tego zmuszeni. To jednak nie powinno mieć aż tak decydującego wypływu na zawodników i ich postawę - uważa Oślizło.
Piłkarze obu drużyn zapowiadają, że o brak zaangażowania bać się nie musimy. Miejmy nadzieję, że przełoży się to na poziom pojedynku. - Zawodnik zdaje sobie sprawę, że tej publiczności, która poświęca swój czas i płaci za bilet coś się należy - dobra gra i pełne zaangażowanie, by osoba wychodząca ze stadionu, mimo że wynik może być niekorzystny, była przekonana, że piłkarze dali z siebie wszystko, a widowisko stało na wysokim poziomie - mówi nasz rozmówca.
Kibice "Trójkolorowych" już w poprzednich spotkaniach wyrażali swoje niezadowolenie z osiąganych wiosną wyników. Ewentualna porażka z Ruchem z pewnością wywołałaby jeszcze większe rozgoryczenie fanów. - Aktualna sytuacja Górnika nie nastraja optymistycznie, aczkolwiek zawodnicy i sztab szkoleniowy zdają sobie sprawę, że kolejna porażka mogłaby spowodować zawieruchę w klubie czy na trybunach. Naszym obowiązkiem jest - gdyby taka sytuacja zaistniała - reagować i zastanowić się nad zmianami w klubie - przyznaje doradca zarządu. O jakie zmiany mogłoby chodzić? - Nie będę wchodził w kompetencje prezesa czy właściciela klubu, to jest ich problem. Myślę, że trener Nawałka po kolejnej porażce mógłby sam podjąć jakieś decyzje - kończy Oślizło.
Jutrzejsze derby nie będą miały jednak takiej otoczki, jak te mecze, w których grał pan Stanisław. Na trybunach zasiądzie zaledwie trzy tysiące ludzi. Oślizło grywał przy publiczności kilkunastokrotnie większej. - Spotkania Górnika z Ruchem zawsze obserwował zawsze komplet publiczności, czy to w Chorzowie, czy w Zabrzu. Na pewno gra się wtedy lepiej, jest się jeszcze bardziej zmotywowanym do grania na wysokim poziomie - opowiada wybitny obrońca.
- Trudno spamiętać te wszystkie spotkania, ale na pewno nigdy przy tak niskiej liczbie kibiców nie graliśmy. Nie wypada, by takie derby odbywały się przy tylu widzach, ale jesteśmy po prostu do tego zmuszeni. To jednak nie powinno mieć aż tak decydującego wypływu na zawodników i ich postawę - uważa Oślizło.
Piłkarze obu drużyn zapowiadają, że o brak zaangażowania bać się nie musimy. Miejmy nadzieję, że przełoży się to na poziom pojedynku. - Zawodnik zdaje sobie sprawę, że tej publiczności, która poświęca swój czas i płaci za bilet coś się należy - dobra gra i pełne zaangażowanie, by osoba wychodząca ze stadionu, mimo że wynik może być niekorzystny, była przekonana, że piłkarze dali z siebie wszystko, a widowisko stało na wysokim poziomie - mówi nasz rozmówca.
Kibice "Trójkolorowych" już w poprzednich spotkaniach wyrażali swoje niezadowolenie z osiąganych wiosną wyników. Ewentualna porażka z Ruchem z pewnością wywołałaby jeszcze większe rozgoryczenie fanów. - Aktualna sytuacja Górnika nie nastraja optymistycznie, aczkolwiek zawodnicy i sztab szkoleniowy zdają sobie sprawę, że kolejna porażka mogłaby spowodować zawieruchę w klubie czy na trybunach. Naszym obowiązkiem jest - gdyby taka sytuacja zaistniała - reagować i zastanowić się nad zmianami w klubie - przyznaje doradca zarządu. O jakie zmiany mogłoby chodzić? - Nie będę wchodził w kompetencje prezesa czy właściciela klubu, to jest ich problem. Myślę, że trener Nawałka po kolejnej porażce mógłby sam podjąć jakieś decyzje - kończy Oślizło.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów