"Wolę zapłacić zawodnikowi, niż dać 2-3 tysiące na stronę internetową"

05.11.2012
Energetyk ROW Rybnik lideruje tabeli II ligi zachodniej. - Jeżeli będzie szansa na awans, to na pewno będziemy chcieli z niej skorzystać - mówi Grzegorz Janik w rozmowie z naszym portalem.
Na dwie kolejki przed końcem rundy jesiennej Energetyk ROW Rybnik prowadzi w tabeli. Bardzo miło musi być Panu, jako prezesowi, widząc klub, którym steruje, na pierwszym miejscu w stawce 18 zespołów?

Grzegorz Janik:
- Jeżeli drużyna wygrywa, to jest miło kibicom, trenerowi, zawodnikom, zarządowi i prezesowi również. Myślę, że to jest naturalna sprawa. Patrząc na poziom gry, jaki chłopcy prezentują, to na to zasłużyli. Nie jesteśmy liderem przez przypadek. Runda jesienna się praktycznie kończy, bo zostały nam dwa spotkania, więc można już powiedzieć, że byliśmy solidną i równo grającą drużyną. Oczywiście nie uniknęliśmy wpadek, bo przegrane na wyjazdach 1-4 i 0-4 (w Sosnowcu i Polkowicach - przyp. MK) tak trzeba ocenić. Myślę jednak, że jak ktoś prześledzi te mecze, to jak w 80. minucie przegrywa się 0-2, to warto się rzucić do przodu, bo taka przegrana też punktów nie przynosi. Przed nami jeszcze dwa trudne mecze, bo wyjazd do Głogowa i domowe spotkanie w Bytovią Bytów. Tak więc po ostatnim meczu można będzie się pokusić o szczegółowe podsumowanie naszych występów.

Trener Ryszard Wieczorek co mecz podkreśla, jak ważną rolę odgrywa mocna ławka rezerwowych ROW-u. Przed sezonem doszło do kilku znaczących zmian w kadrze i na dziś nie można o żadnym graczu powiedzieć, że zawiódł, rozczarował.

- Szeroka ławka jest naszym ogromnym atutem. Mamy dobrych młodzieżowców, dobrze współpracujemy z Górnikiem Zabrze. Na transfery wydaliśmy naprawdę małe pieniądze. Poza tym mamy też doświadczonych zawodników. Kilku do nas przyszło, ale z paroma przed sezonem się pożegnaliśmy. Myślę, że były to dobre ruchy, we właściwą stronę. Drużyna jest zdecydowanie mocniejsza, niż w poprzednim sezonie.

Przed rozpoczęciem rozgrywek mówił Pan, że ROW przede wszystkim ma się utrzymać. Obecna sytuacja musi jednak skłaniać do rozmyślań nad przygotowaniem się do ewentualnego awansu. Takie są fakty, klub z Rybnika prowadzi w tabeli.

- Zawsze powtarzałem, że chcemy grać solidną piłkę - otwartą i dla kibiców, drużyna ma strzelać dużo bramek. A jeżeli boisko zweryfikuje -  tak jak jest w tej chwili - i będzie szansa na awans, to na pewno będziemy chcieli z niej skorzystać. Taka jest więc nasza odpowiedź na miejsce w tabeli.

Podkreślał Pan, że klub, na którego czele stoi, jest półzawodowy. Aby grać w I lidze trzeba parę rzeczy poprawić, a przede wszystkim mięć większy budżet. Jak na ewentualny awans zapatruje się miasto i sponsorzy? ROW będzie mógł liczyć na większe wsparcie z ich strony?

- Na pewno będziemy rozmawiać ze sponsorami, zresztą cały czas to robimy. Dzisiaj udało pozyskać się kolejnego, wprawdzie na 10 tysięcy złotych, ale dla nas to zawsze "coś". Myślę, że nasze wyniki na boisku mają przełożenie na większe zainteresowanie firm, które chciałby pomóc. Łatwiej nam się rozmawia. Mam sygnały, że nie są to ostatni sponsorzy. Trochę więcej się ich garnie do piłki. Zobaczymy, bo jeszcze w tym tygodniu mam dwie-trzy rozmowy z kolejnymi sponsorami. Przychylność miasta dla sportu też jest, więc organizacyjnie Rybnik podoła grze w I lidze.

Można wiedzieć, jaka firma postanowiła wesprzeć dziś klub?

- Zapomniałem w klubie wizytówkę, a nie chciałbym przekręcić nazwy. Oczywiście sponsor nie chciał nic zastrzec, na meczu z Bytovią będzie już plansza z logiem. Powiem może coś, jak już jesteśmy w temacie, bo to jest dziwne w Polsce. Jeżeli firmy sponsorują, to po to, żeby się wypromować. A u nas są czasem takie, które dają pieniądze, ale nie chcą się ujawniać, bo ich przedstawiciele tłumaczą się, mówiąc "bo mi przyjdzie połowa ludzi po podwyżkę". Takie problemy też są (śmiech).

Do gry w I lidze niezbędne jest poszerzenie boiska. Wiemy, że jest to w planach. Jak na dziś sprawa wygląda?

- Jesteśmy już po wstępnych rozmowach z projektantem, aby ujął nasze sugestie. Płyta będzie podgrzewana, a boisko będzie miało standardowe wymiary 105 na 68 metrów.  Będziemy więc spełniać wszystkie warunki, by grać w I lidze i wyżej. Wokół będzie jeszcze wyłożona sztuczna nawierzchnia, która będzie graniczyła z torem żużlowym. W tej chwili jest to wszystko na etapie przetargu projektu. Później musimy dobrać optymalny termin prac. Gdyby chodziło tylko o piłkę, to nie ma problemów. Jeżeli klub żużlowy dostanie licencję i będzie jeździł w Rybniku, to trzeba będzie pomyśleć nad terminem.

Wyniki sportowe są - to najważniejsze. Można jednak mieć zastrzeżenia do marketingu, działania strony internetowej klubu. Pan zawsze podkreślał, że nie jest to najważniejsze. Zmieniło się trochę podejście?

- Strona internetowa ma być bardziej kolorowa?! Ja wolę zapłacić jednemu zawodnikowi, niż dać dwa-trzy tysiące na stronę. Oczywiście, można to zawsze zrobić lepiej, to jest subiektywna sprawa. Ja nie mówię, że to jest najlepsza strona w regionie, ale naszym celem jest przede wszystkim dobra gra na boisku i stwarzanie dobrej atmosfery. Dopiero kolejnym, kolejnym problemem jest to, jak wygląda strona internetowa.

Marketing też można zawsze poprawić. Nie jest tak, żeby było idealnie. Zdaję sobie z tego sprawę, ale cały czas prowadzimy rozmowy. Na pewno będzie krok do przodu.

Mimo tak dobrego miejsca drużyny, ładnego dla oka futbolu, na stadionie nie pojawiają się tłumy. Na ostatnim spotkaniu było nieco ponad 600 widzów. Nie martwi to Pana?

- Obserwuję publiczność na boiskach I ligi i ekstraklasy, gdzie jest zupełnie inna piłka i tam też nie jest specjalnie dużo kibiców. Taka jest polska rzeczywistość, tacy są kibice. Trudno... Myśmy już mieli 2 tysiące ludzi na meczu. Zobaczymy, ile będzie na meczu z Bytovią, który zamknie tę rundę. Będziemy się starać, żeby kibiców było więcej. U nas jest dobra atmosfera, nigdy nic złego się nie działo. Będziemy chcieli to podtrzymać. W tej chwili rozpoczynamy akcję z rybnickimi szkołami. Jestem po rozmowach z wszystkimi dyrektorami i będzie trochę darmowych biletów dla uczniów. Będziemy też promować dobre kibicowanie.

Rozmawiał Michał Knura.



autor: Michał Knura

Przeczytaj również