Wojna domowa przy Cichej. Komu zależy na Ruchu?

06.04.2018
- Formułowane są wobec nas zarzuty o charakterze kryminalnym. Ich autorzy będą mieli okazję udowodnić swe słowa, gdyż zrobimy wszystko, by sprawą zajęła się prokuratura - ostrzegają działacze chorzowskiego Ruchu w odpowiedzi na treść oświadczenia wydanego przez grupę kibiców "Niebieskich". 
Norbert Barczyk/PressFocus
Oświadczenie za oświadczeniem
Chorzowski Ruch przyzwyczaił już do tego, że liczbą drobnych i dużych zawirowań mógłby śmiało obdzielić pół piłkarskiej Polski. Tylko w ostatnich dniach działacze "Niebieskich" wydawali oświadczenie za oświadczeniem, a ich tematyka rozciągała się na wiele tematów. Od początku minionego miesiąca przy Cichej wygenerowali swoje stanowisko na temat:

- Wstrzymania przez PKOl wykonania kary nałożonej przez PZPN (1.03)
- Porozumienia z PZPN i wycofania skargi do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl (1.03)
- Winy Stomilu Olsztyn w sprawie przełożonego meczu z Ruchem (10.03)
- Złożenia wniosku o walkowera za nierozegrany mecz z Ruchem (12.03)
- Zachowaniu posady przez trenera Juana Ramona Rochę (20.03)
- Wstrzymaniu przez radnych decyzji o zakupie za 2 miliony akcji Ruchu (29.03)
- Uregulowaniu długu licencyjnego (29.03)
- Cała seria oświadczeń w sprawie "bałkańskich imprezowiczów" (3-4.04)
- Zmiany trenera (5.04)
- Zarzutów skierowanych w stronę działaczy za pośrednictwem facebookowego profilu... NRŚL GANG (5.04)

Przyznacie, że przy Cichej nie dają się nudzić? W ciągu raptem 35 dni klub dwa razy zdążył zaprzeczyć swojemu stanowisku, a w wystarczyłoby cofnąć się jeszcze kilka dni wstecz, by nacieszyć oczy oświadczeniem w sprawie... kurtki dyrektora zarządzającego!

Jeszcze wczoraj w godzinach popołudniowych najbardziej roztrząsaną przez fanów była kwestia zmiany na stanowisku trenera. Ruch, który zaledwie kilkanaście dni wcześniej deklarował przywiązanie do osoby Juana Ramona Rochy poinformował, że misję ratowania ligi powierzy jednak Dariuszowi Fornalakowi. Wieczorem w Chorzowie odpalili jednak kolejną bombę - odpowiedź na zarzuty kierowane w stronę działaczy "Niebieskich" za pośrednictwem wspomnianego profilu NRŚL GANG (!).

"Nie ma już Niebieskiej Rodziny"
W tekście (pełna treść dostępna tutaj), do którego nawiązuje najnowsze z oświadczeń opublikowanych na oficjalnej stronie klubu, czytamy całą litanię pretensji kierowanych pod adresem osób zarządzających Ruchem. Oberwali w nim Bogusław Pietrzak, Krzysztof Ziętek. Grzegorz Kapica, Jan Chrapek, Adam Krawiec, Michał Dubiel, Krzysztof Hermanowicz, no i oczywiście Janusz Paterman jako osoba firmująca działania wymienionych. Zarzutów było cale spektrum - od tych dotyczących akademii, przez niekorzystne dla klubu rozstania z kolejnymi zawodnikami, przymykanie oka na występki Vilima Posinkovicia, kolaborację z policją, likwidację działu marketingu, aż po zamknięcie na debatę z własnymi kibicami. "Nie ma już Wielkiej Niebieskiej Rodziny. Jest zarząd, w którym każdy chce ugrać coś dla siebie, a nasz klub znajduje się o krok od upadku" - piszą fani z Rudy Śląskiej.

W odpowiedzi zamieszczonej na oficjalnej stronie Ruchu (pełna treść dostępna tutaj) znajdujemy szereg informacji mających dowieść, że to obecne władze uratowały klub przed upadkiem. "Spółkę, która już dawno miała upaść, firmę pozbawioną płynności finansowej i zdolności kredytowej, za to z 49 mln zł długów i rozpadającą się drużynę przegrywającą mecz za meczem - tyle przejęli po poprzednikach ci, którzy w marcu ubiegłego roku podjęli się udanej próby uratowania Ruchu przed upadkiem" - czytamy w oświadczeniu. Nawet jeśli działacze popełniają błędy, to bronią ich płynność finansowa, świetny stan Akademii Piłkarskiej i sam fakt, że Ruch jeszcze istnieje - tyle można wywnioskować z pierwszej części artykułu.

Kibice stracili wpływy?
Druga, znacznie szersza część tekstu to - poza obroną poszczególnych pracowników klubu - zarzuty wobec części fanów. I tu stanowisko Ruchu wygląda naprawdę mocno. Po pierwsze, zarządzający "Niebieskimi"  uważają pretensje osób stojących za treścią wpisu na profilu NRŚL GANG za przejaw "frustracji i tęsknoty za utraconymi wpływami w Klubie".
"To prawda, nasze relacje z częścią środowiska kibicowskiego są inne niż mieli je poprzednicy. Nie uważamy jednak za potrzebne konsultowanie z kibicami podejmowanych decyzji biznesowych i kadrowych, nie fundujemy 1300 bezpłatnych karnetów, gdy szukamy możliwości zwiększenia przychodów. Zamiast tego przypominamy np. o niedotrzymanej obietnicy zwrotu klubowi pieniędzy wydanych na zapłacenie kary nałożonej na Ruch po meczu z Cracovią."

Po drugie działaczy irytuje, że rozsiewaniem tego typu informacji to kibice godzą w wizerunek klubu i utrudniają zapewnienie mu środków na bieżącą działalność i wyjście z kryzysu.
"To działanie w skutkach podobne do zachowania piłkarzy, którzy imprezując po przegranym meczu, narażają Klub na nieprzychylność radnych w trwającym właśnie procesie pozyskania pieniędzy niezbędnych do bieżącego działania Klubu."

No i po trzecie - wszystko ma się skończyć w sądzie, bo autorzy tekstu na profilu NRŚL GANG zostaną pociągnięci do odpowiedzialności:
"Formułowane są też wobec nas zarzuty o charakterze kryminalnym. Ich autorzy będą mieli okazję udowodnić swe słowa, gdyż zrobimy wszystko, by sprawą zajęła się prokuratura. Dla niektórych będzie to kolejny dowód na złe relacje z „kibicami”. Dla nas to sprawa ważna z ludzkich powodów. Dowód na to, że gdy plują nam w twarz, nie udajemy, że pada deszcz."

Żenujący spektakl
Cała ta historia to niestety obraz kompletnej degrengolady w jakiej znalazł się wizerunek chorzowskiego Ruchu. Klubowi działacze o ile starają się ratować Ruch przed upadkiem, to kompletnie nie mają pomysłu jak wytworzyć wokół niego naprawdę dobrą atmosferę. Część fanów postanowiła tymczasem publicznie wyprać wszystkie brudy, w krytycznym - z punktu widzenia organizacyjnego i sportowego - momencie. Ważą się losy przekazania 2 milionów złotych przez miasto, drużyna ma przed sobą mecze decydujące o "być albo nie być" na zapleczu Ekstraklasy, a cały klub wciąż balansuje na krawędzi swojego istnienia.

Domowa wojenka, w której każdy ma pewnie jakieś racje, nikomu w Chorzowie nie jest teraz na rękę. Większość obserwatorów śledzi ją ze sporą dozą zażenowania i tylko ci, którzy życzą Ruchowi jak najgorzej, zajadają popcorn i czekają na kolejne wieści płynące prosto z Cichej 6.
autor: ŁM

Przeczytaj również