Wizytówka Górnika

10.02.2009
10 lutego urodziny obchodzi najwierniejszy kibic Górnika Zabrze, Stanisław Sętkowski. Łudząco przypominający komediowego aktora Bohdana Smolenia, słynie również z tego, że piłkarzy Górnika zwykł po meczu nagradzać dorodnym kogutem lub indykiem.
Urodził się w Częstochowie i między innymi dlatego jego ulubieńcami są piłkarze biało-niebiesko-czerwonych wywodzący się właśnie spod Jasnej Góry, jak do niedawna Piotr Malinowski czy obecnie Mariusz Przybylski. Nie ma tygodnia, by popularny "Leon" nie zagadnął któregoś z nich o wynik Rakowa Częstochowa z ostatniej kolejki rozgrywek. Ten niezwykły kibic Górnika różni się zdecydowanie od swoich rówieśników. Po klubowych schodach potrafi zbiec szybciej, niż niejeden nastolatek. Mało kto jednak wie, że tak dobra sprawność fizyczna to efekt uprawianej niegdyś lekkiej atletyki. Sam zainteresowany chwali się nawet, że jednym z jego największych osiągnięć jest zdobycie mistrzostwa Śląska w biegach długodystansowych.

Sętkowski jako młody chłopak zaliczył wojsko w Warszawie, mając przy tym kontakt ze stołeczną Legią. Później niemalże doskonale opanował fach szewca, z czego do dziś korzystają skrzętnie piłkarze Górnika, głównie ci mniej zamożni z grup juniorskich. Tych, których nie stać na nową parę butów piłkarskich, "Leon" zawsze poratuje świetnej jakości klejeniem. Pracował także jako kierowca i samochody do dziś pozostały ważną częścią jego życia. Jeszcze kilka lat temu poruszał się po Zabrzu "maluchem", w którym kolor drzwi znacznie różnił się od pozostałych części karoserii. Często pasażerem "Smolenia" był legendarny rzecznik prasowy Górnika, Jan "Bolek" Niesyto. Nie tak dawno solenizant przesiadł się do znacznie większego Poloneza Caro. Elementem rozpoznawczym jego wozu są zawsze postawione na sztorc wycieraczki. Mało tego, pan Stanisław często robi podobnego psikusa piłkarzom i pracownikom klubu. Dał się na to także nabrać - i o mało nie przypłacił tego mandatem - były piłkarz Górnika, Arkadiusz Aleksander. - Raz się zdarzyło, że zatrzymała mnie policja i mieli pretensje o to, dlaczego jeżdżę z podniesionymi wycieraczkami. Na szczęście miało to miejsce w Zabrzu i funkcjonariusze dobrze znali "Leona" i jego zwyczaje. Uśmiechnęli się tylko pod nosem i puścili mnie - relacjonuje sytuację sprzed blisko czterech lat wychowanek Zawady Nowy Sącz.

Z Aleksandrem wiąże się jeszcze jedna ciekawa sytuacja, która stawia Stanisława Sętkowskiego w bardzo pozytywnym świetle. Spod bloku na osiedlu Kopernika w Zabrzu skradziono mu w przeciągu jednego tygodnia dwa samochody i gdyby nie "Leon", snajper Górnika zostałby na przysłowiowym lodzie. - Dzięki panu Stanisławowi miałem jak dostać się na stadion, bo rano dowoził mnie na trening, a później odwoził do domu. Tak było chyba przez miesiąc, dopóki nie znalazło się jedno z aut. Do dziś jestem mu za to bardzo wdzięczny. O takim kibicu inne kluby mogą tylko pomarzyć - przyznaje Aleksander.

"Leona" zazdroszczą Górnikowi wszystkie kluby w Polsce. "Smoleń" ubrany w koszulkę Górnika na stadionie rywala zawsze jest szanowany i dobrze przyjmowany. To jedna z największych, jak nie największa wizytówka zabrzańskiego klubu. Piłkarze przychodzą, odchodzą, to samo tyczy się także trenerów i działaczy. Stanisław Sętkowski z Górnikiem Zabrze był, jest i będzie...
źródło: gornikzabrze.pl

Przeczytaj również