Wisła - Górnik 3-1. Zabrzanie tylko postraszyli mistrza

24.04.2009
Prowadzenie zabrzan, trzy strzały w poprzeczkę piłkarzy Wisły i dwie kontuzje w szeregach Górnika. W piątkowy wieczór w Krakowie wiele się działo. Happy endu dla gości jednak nie było.
Ogromne szczęście i równie spory niefart - piłkarze Górnika schodzili na przerwę z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony gospodarze aż trzy (!) razy obijali poprzeczkę bramki Vaclavika, a piłkę z linii bramkowej wybił Magiera. Pech ekipy Kasperczaka polegał na tym, że ta straciła szybko dwa kluczowe ogniwa. Zarówno Banaś, jak i Gorawski musieli opuścić boisko z powodu urazów. - Co z tego, że strzeliłem bramkę? Jestem zły, że nie pomogę już dziś kolegom - skwitował Adam Banaś, który zabrzan na prowadzenie wyprowadził mierzonym strzałem. Inna sprawa, że krakowianie mocno tę sytuację oprotestowali. - Zanim padł gol, byłem faulowany przez Magierę! Należała się mu nawet żółta kartka - grzmiał Marek Zieńczuk.

Wiślacy nie potrzebowali jednak wiele czasu, by odpowiedzieć na trafienie rywali. Stało się to za sprawą Pawła Brożka. Najlepszy napastnik "Białej Gwiazdy" dobił strzał Diaza, któremu na drodze stanął wcześniej Gorawski. Drugi gol dla podopiecznych Skorży wisiał w powietrzu, ale tablica świetlna żegnała schodzących na przerwę zawodników wynikiem remisowym. - Górnik robi tyle, na ile pozwala mu drużyna z Krakowa. Widać, że jedni walczą mistrzostwo, a drudzy tylko o utrzymanie - skwitował oglądający mecz z trybun Marek Motyka, były trener zabrzan.

W drugiej połowie Górnik coraz lepiej poczynał sobie w odbiorze piłki, ale Wisła konsekwentnie dążyła do celu. Nie zniechęciły jej niewykorzystane sytuacje Zieńczuka i rezerwowego Ćwielonga. Tak jak powinien zachował się na niespełna 20 minut przed końcem meczu Boguski, który w świetnym stylu podciął piłkę nad wybiegającym z bramki Vaclavikiem. Ale gospodarzom było mało. Rywali z Górnego Śląska dobił ten, który w pierwszej odsłonie doprowadził do wyrównania. Paweł Brożek, którego "na radar" krył Smirnovs, wykorzystał niezwykle precyzyjne dośrodkowanie Łobodzińskiego i nie dał szans czeskiemu bramkarzowi. - Każdego z nas przerasta co najmniej o klasę - podsumował występ rywala jego imiennik, Paweł Strąk.

Pod szatniami

[b]Michał Pazdan [/b](obrońca Górnika): Staraliśmy się wypełniać założenia trenera. Wisła zagrała jednak bardzo dobre spotkanie. Po raz kolejny Adam Banaś strzelił gola, ale przeciwnik był dziś poza naszym zasięgiem.

[b]Paweł Brożek [/b](napastnik Wisły): Wróciłem po ciężkiej kontuzji, tym bardziej cieszą dwie bramki. Nie spodziewałem się, że zagram pełne 90 minut, ponieważ nie jestem jeszcze w optymalnej formie.

[b]Grzegorz Bonin [/b](obrońca Górnika): Mecz mógł się rozstrzygnąć już w pierwszej połowie, ale sprzyjało nam szczęście. W drugiej byliśmy równorzędnym partnerem dla Wisły, jednak po golach rywala uszło z nas powietrze. Przy wyniku 1-1 mogłem pokusić się o gola. Niestety do szczęścia zabrakło niewiele. Od początku graliśmy zbyt nerwowo, przez co Wisła się "nakręcała".

[b]Marcin Baszczyński [/b](obrońca Wisły): Stworzyliśmy mnóstwo sytuacji. Chcieliśmy zdobyć jak najwięcej goli, bo ostatnio z naszą skutecznością nie było najlepiej. Po przerwie Górnik narzucił mocne tempo, ale przez całą drugą połowę kontrolowaliśmy sytuację na boisku.

[b]Robert Szczot [/b](napastnik Górnika): Wisła stworzyła więcej sytuacji i była lepszym zespołem. Wynik jest sprawiedliwy. Mieliśmy tylko dwie szansę na bramkę, z czego jedną udało nam się wykorzystać. Nieważne kto strzela, istotne, że jest w zespole skuteczny zawodnik.

[b]Przemysław Pitry [/b](pomocnik Górnika): Wisła zagrała dziś kapitalne spotkanie. Dawno nie widziałem, aby grali tak dobrze, na luzie i z ogromnym polotem. Gdybyśmy przed przerwą przegrywali dwoma lub trzema bramkami, to nikt nie miałby pretensji.

Konferencja prasowa

[b]Henryk Kasperczak [/b](trener Górnika): Zawsze wracam do Krakowa z wielką sympatią. Szkoda jednak, że wynik nie był dla nas bardziej korzystny. Jestem zadowolony, że drużyna starała się grać otwarty futbol. Gdyby Wisła strzeliła bramki w pierwszej połowie, a nie w końcówce spotkania, to nie bylibyśmy tak rozczarowani. Po raz kolejny zabrakło nam skuteczności. Kluczowymi momentami spotkania okazały się wymuszone zmiany, spowodowane kontuzjami moich piłkarzy.

[b]Maciej Skorża [/b](trener Wisły): Oba zespoły zagrały dobre spotkanie, które obfitowało w wiele sytuacji podbramkowych. Do 70 minuty drżałem o wynik, ponieważ nasza gra straciła impet. Postanowiłem dokonać dwóch zmian i były to strzały w dziesiątkę. Zarówno Ćwielong jak i Jirsak dobrze wprowadzili się na boisko. Cieszy także powrót Pawła Brożka. [b]
[/b]
autor: Sebastian Skierski, Tomasz Mucha, KAM

Przeczytaj również