Wisła - Górnik 2-3. Każdy to powie, Danch dziś rządzi w Krakowie!

24.05.2014
Po dziewięciu kolejnych meczach bez wygranej na wyjeździe, Górnik Zabrze w końcu wywozi z terenu przeciwnika trzy punkty. Adam Danch w drugiej połowie zdobył dwa gole, które zapewniły gościom zwycięstwo.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
W trzech ostatnich meczach wyjazdowych Górnik tracił bramki w pierwszych pięciu minutach spotkania. Tym razem to zabrzanie zaskoczyli rywala i tuż po gwizdku sędziego objęli prowadzenie. Bartosz Iwan chciał zagrać do Macieja Małkowskiego, trafił jednak w piętę zawodnika Wisły o piłka trafiła do Mateusza Zachary, który efektownym uderzeniem z powietrza zaskoczył Michała Miśkiewicza. Dla napastnika "Trójkolorowych" był to 11. gol w tym sezonie i pierwszy od... 3 grudnia.

Bohater

W krótkim odstępie czasu boisko z powodu kontuzji musieli opuścić Paweł Brożek i Michał Chrapek. Do tego momentu krakowski zespół był lepszy od Górnika. Po zmianach to zabrzanie częściej stwarzali sobie kolejne sytuacja bramkowe. Dwie z nich na gole zamienił Adam Danch. Najpierw wykorzystał złe piąstkowanie Michała Miśkiewicza po rzucie rożnym i uderzył po nodze obrońcy. Przy bramce na 3-2 kapitan zabrzan zachował się jak doświadczony napastnik - z łatwością ograł defensora i strzałem w "długi" róg wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Rozczarowanie

Świetnie zaczęli, ale z każdą kolejną minutą pierwszej połowy akcje ofensywne zabrzan były coraz słabsze. W pierwszej połowie Górnik oddał tylko jeden celny strzał. Byłoby inaczej, gdyby lepiej przymierzył Maciej Małkowski, któremu w polu karnym Wisły piłka spadła pod nogi po zagraniu głową Michała Czekaja. Skrzydłowy gości trafił jednak w jednego z obrońców. Ofensywna niemoc "Trójkolorowych" to w głównej mierze zasługa defensywnych pomocników "Białej gwiazdy", którzy opanowali środek pola.

Co ciekawego:
- Bramka na 1-1 to spora zasługa Pawła Brożka, który, będąc przy piłce, ściągnął za sobą Dancha, dzięki czemu zrobiło się puste pole przed Semirem Stiliciem. Bośniak uderzył z pierwszej piłki i zdobył bardzo ładną bramkę wyrównującą.

- Bardzo dobrze funkcjonowała lewa strona Wisły - Piotr Brożek i Wilde-Donald Guerrier bardzo często gościli pod polem karnym Górnika, stwarzając spore zagrożenie. Po jednej z akcji lewą stroną Piotra Brożka w słupek piłkę uderzył jego brat Paweł. Haitańczyk zdobył gola na 2-1, gdy dobrze wbiegł w pole bramkowe i wykończył centrę Emmanuela Sarkiego. Praktycznie nie było sytuacji bramkowej dla gospodarzy bez udziału jednego z tych dwóch piłkarzy.

- Do Krakowa nie pojechał Prejuce Nakoulma, który w tygodniu grał w meczu reprezentacji Burkina Faso. W wyjściowym składzie nie było także drugiego podstawowego skrzydłowego - Łukasza Madeja.

- Pierwszy mecz w ekstraklasie od listopada poprzedniego roku zagrał Seweryn Gancarczyk. Obrońca wyszedł w podstawowym składzie Górnika, ale do końca spotkania na murawie nie wytrwał. Zmienił go Oleksandr Szeweluchin.

- Górnik zagrał dzisiaj w dosyć nietypowym zestawieniu stroju, bo... wymieszał dwa komplety. Zabrzanie zagrali w białych koszulkach oraz w czarnych spodenkach i getrach.

- Chwilę po golu Zachary, mało brakowało, by samobójcze trafienie zaliczył Piotr Brożek, który zagrał do Miśkiewicza. Bramkarz Wisły nie sięgnął piłki i gdyby tylko podanie było w światło bramki, byłoby 2-0 dla zabrzan.

- Guerrier może się cieszyć, że w pierwszej połowie nie otrzymał czerwonej kartki. Zawodnik Wisły wyprostowaną nogą zaatakował Pavelsa Steinborsa. Bramkarzowi Górnika na szczęście nic się nie stało.

- Po przerwie świetną sytuację miał Stilić, który po dośrodkowaniu Guerriera uderzał głową z kilku metrów. Nie trafił jednak w bramkę.

Wisła była częściej przy piłce i oddawała więcej strzałów od Górnika. Tak było do mniej więcej przez pierwszą godzinę spotkania. Sporo się jednak odmieniło, gdy w przeciągu dwóch minut kontuzji nabawiło się dwóch zawodników Wisły - boisko z urazami musieli opuścić Paweł Brożek i Michał Chrapek. Po tych zmianach coś się w krakowskim zespole zacięło. Zabrzanie częściej atakowali.

- Kolejnego ładnego gola z dystansu mógł zdobyć Radosław Sobolewski. Pomocnik Górnika pomylił się minimalnie.

- Kibice gospodarzy nie prowadzą zorganizowanego dopingu, co wykorzystali fani Górnika. "Torcida" była słyszalna przez całe spotkanie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również