Wigry - GKS Tychy 0-0. Remis po meczu przeciętnym
Wydarzenie
GKS Tychy w każdym meczu o pierwszoligowe punkty tracił dotąd przynajmniej jednego gola. Podopieczni Przemysława Cecherza po raz pierwszy zagrali na zero z tyłu.
Bohater
Kibice nie zobaczyli goli, na słowa uznania zasługuję zatem przede wszystkim bramkarze, którzy w kilku sytuacjach wykazali się kunsztem. Piotr Misztal tuż przed przerwą nogami obronił uderzenie Marcina Tarnowskiego, na wstępie drugiej połowy powstrzymał strzelającego głową Kamila Lauryna, pewnie interweniował także na przed polu, raz poza obrębem pola karnego. Bez zarzut między słupkami Wigier prezentował się Karol Salik.
Rozczarowanie
Mecz porywającym widowiskiem nie był. Piłkarskich fajerwerków kibice nie zobaczyli. Jakość poczynań ofensywnych w wykonaniu obu zespołów pozostawiała sporo do życzenia. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo.
Co ciekawego:
- W 17. minucie po dośrodkowaniu Macieja Kowalczyka przed szansą na gola stanął Wojciech Trochim. Głową uderzył nieczysto, obok słupka.
- Trener Cecherz postawił na duet Sergejs Kożans-Łukasz Kopczyk. Na środku obrony zabrakło Mariusza Masternaka, który rozpoczynał wcześniejsze mecze w wyjściowym składzie.
- Kamil Adamek przed startem sezonu trenował z tyskim zespołem. Ostatecznie nie trafił do GKS-u, został wypożyczony z Drzewiarza Jasienica do beniaminka z Suwałk.
- Trzech graczy tyskiego zespołu pauzowało za żółte kartki: Mariusz Zganiacz, Mateusz Grzybek oraz Mateusz Mączyński.
- GKS wywalczył punkt, dzięki temu opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Jest aktualnie na 15. pozycji, ale wyprzedzić mogą go dwa zespoły, które grają jutro.