"Wierzyłem, że stać mnie na grę w Górniku. Inni stwierdzili inaczej"

02.03.2011
Adrian Świątek nie znalazł uznania w oczach Adama Nawałki i rundę wiosenną spędzi w Ruchu Radzionków. - Lepiej przyjść do Ruchu i grać, niż być w Zabrzu i siedzieć na ławce - mówi gracz.
Przez cały okres przygotowawczy do rundy wiosennej trener Artur Skowronek powtarzał, że potrzebny jest mu napastnik. Z pomocą przyszedł nowy partner Ruchu, Górnik Zabrze, z którego to "Cidry" wypożyczyły Adriana Świątka.

- Lepiej przyjść do Ruchu i grać, niż być w Zabrzu i siedzieć na ławce. Jeździłem praktycznie tylko na mecze Młodej Ekstraklasy, co nie jest szczytem moich ambicji. Mam nadzieję, że w Radzionkowie się odbuduję a jednocześnie pomogę tej drużynie - mówi "Święty".

Ruch miał rozpocząć wiosenne zmagania w ten weekend. Mecz z MKS-em Kluczbork został jednak odwołany. - Przełożenie naszej inauguracji może być dla mnie plusem, bo jestem po chorobie - przyznaje zawodnik.

Świątek do końca walczył o miejsce w składzie Górnika. - Wierzyłem, że stać mnie na to, by grać w Górniku. Niestety inni ludzie stwierdzili inaczej, nie będę mówił którzy. Było kilka innych opcji. Były propozycje z ŁKS-u, Warty Poznań, Podbeskidzia Bielsko-Biała, a nawet z zagranicy - informuje piłkarz.

Świątek wziął udział w jednym sparingu Ruchu. Zagrał 45 minut w spotkaniu z LZS-em Piotrówka. - Na ten mecz dotarłem praktycznie prosto z Turcji, po dwudziestogodzinnej podróży. Parę godzin przespałem się w domu i przyjechałem grać sparing. Do tego 30-stopniowa różnica temperatur i sztuczna nawierzchnia mogły się trochę odbić na moim występie, ale mam nadzieję że źle to nie wyglądało, a będzie coraz lepiej - zapewnia.
źródło: Ruch Radzionków

Przeczytaj również