"Większość ma świadomość, że rozwiązanie rezerw to nie był dobry krok"
15.08.2012
Środa była w Jasienicy dniem debiutów. Miejscowy Drzewiarz debiutował przed własną publicznością w IV lidze, a Błasiak po raz pierwszy zagrał w barwach tego klubu. Stało się to jeszcze szybciej niż przypuszczano, bowiem były gracz Podbeskidzia Bielsko-Biała usiadł na ławce rezerwowych, ale już w 4. minucie zastąpił kontuzjowanego Witolda Szczepanika.
- Przy takim wyniku nie sposób być zadowolonym z debiutu - nie ukrywa. - Brakuje chociażby punktu, żeby ci chłopcy uwierzyli, że można w tej IV lidze pograć. Przytrafiła się jeszcze ta wymuszona zmiana, co od początku zburzyło koncepcję. Myślę, że charakter pokazaliśmy, ale to nie do końca wystarczy, bo Rekord to drużyna ograna z doświadczeniem. Było nam ciężko, więc skończyło się 0-2, po pięknych bramkach - przyznaje Błasiak.
Po dwóch meczach absolutny beniaminek na tym szczeblu rozgrywek nie ma jeszcze punktu. - Początki zawsze są trudne. Potrzeba iskry, żeby się to zaczęło palić. Ten zespół ma potencjał, ale beniaminkowi nie jest łatwo. Poczekajmy chwilę... - podkreśla.
Sam Błasiak, mający na koncie 20 występów w ekstraklasie, mimo 34 lat na karku wciąż był rozchwytywany. Łączono go m.in. z grającymi w lidze okręgowej Koszarawą Żywiec i Pasjonatem Dankowice. Ostatecznie, tuż przed ligą, wylądował jednak w Jasienicy. - Póki zdrowie pozwoli, będę miał chęci do grania. A tutaj mam niedaleko z Bielska. Jak są propozycje, to tylko się człowiek cieszy, ale wiadomo, że nie można grać wszędzie. Teraz skupiam się tylko na tej rundzie - zaznacza ofensywny zawodnik.
Na brak obowiązków, nowy nabytek zespołu Roberta Sołtyska narzekać nie może. Wszak oprócz gry w IV lidze, prowadzi także zespół juniorów starszych Podbeskidzia i uczy w szkole podstawowej. - Cały czas to życie jest związane z piłką i tak zostanie też po zakończeniu kariery. Ciężko tak po prostu odejść po 20 latach - nie ukrywa.
W zeszłym sezonie Błasiak zadebiutował już jednak w roli trenera seniorów - prowadził drużynę rezerw Podbeskidzia i jednocześnie w niej grał. Omal nie wywalczył awansu do III ligi. Tymczasem latem... zespół rozwiązano. - Oczywiście, że jest żal i to ogromny. Mieliśmy chłopaków z wielkim potencjałem, zresztą widać, że teraz korzysta z nich pół regionu. Szkoleniowo też mieliśmy duże możliwości. Zresztą... większość ludzi zdaje sobie sprawę, że rozwiązanie dwójki to nie był dobry krok - kończy Łukasz Błasiak.
- Przy takim wyniku nie sposób być zadowolonym z debiutu - nie ukrywa. - Brakuje chociażby punktu, żeby ci chłopcy uwierzyli, że można w tej IV lidze pograć. Przytrafiła się jeszcze ta wymuszona zmiana, co od początku zburzyło koncepcję. Myślę, że charakter pokazaliśmy, ale to nie do końca wystarczy, bo Rekord to drużyna ograna z doświadczeniem. Było nam ciężko, więc skończyło się 0-2, po pięknych bramkach - przyznaje Błasiak.
Po dwóch meczach absolutny beniaminek na tym szczeblu rozgrywek nie ma jeszcze punktu. - Początki zawsze są trudne. Potrzeba iskry, żeby się to zaczęło palić. Ten zespół ma potencjał, ale beniaminkowi nie jest łatwo. Poczekajmy chwilę... - podkreśla.
Sam Błasiak, mający na koncie 20 występów w ekstraklasie, mimo 34 lat na karku wciąż był rozchwytywany. Łączono go m.in. z grającymi w lidze okręgowej Koszarawą Żywiec i Pasjonatem Dankowice. Ostatecznie, tuż przed ligą, wylądował jednak w Jasienicy. - Póki zdrowie pozwoli, będę miał chęci do grania. A tutaj mam niedaleko z Bielska. Jak są propozycje, to tylko się człowiek cieszy, ale wiadomo, że nie można grać wszędzie. Teraz skupiam się tylko na tej rundzie - zaznacza ofensywny zawodnik.
Na brak obowiązków, nowy nabytek zespołu Roberta Sołtyska narzekać nie może. Wszak oprócz gry w IV lidze, prowadzi także zespół juniorów starszych Podbeskidzia i uczy w szkole podstawowej. - Cały czas to życie jest związane z piłką i tak zostanie też po zakończeniu kariery. Ciężko tak po prostu odejść po 20 latach - nie ukrywa.
W zeszłym sezonie Błasiak zadebiutował już jednak w roli trenera seniorów - prowadził drużynę rezerw Podbeskidzia i jednocześnie w niej grał. Omal nie wywalczył awansu do III ligi. Tymczasem latem... zespół rozwiązano. - Oczywiście, że jest żal i to ogromny. Mieliśmy chłopaków z wielkim potencjałem, zresztą widać, że teraz korzysta z nich pół regionu. Szkoleniowo też mieliśmy duże możliwości. Zresztą... większość ludzi zdaje sobie sprawę, że rozwiązanie dwójki to nie był dobry krok - kończy Łukasz Błasiak.
Polecane