Wiedzieli, ale nie umieli. Górnik zmiażdżony na bokach

26.08.2018
O wyniku spotkania Wisły Kraków z Górnikiem Zabrze zadecydowała słaba postawa śląskiej drużyny na bokach defensywy. Bardzo słabo wypadli boczni obrońcy, którzy przegrali prawie wszystkie pojedynki z rywalami.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Początek potyczki z krakowianami nie był co prawda zły, bo to "Trójkolorowi" lepiej weszli w mecz, ale później nie mieli za dużo do powiedzenia w potyczce z dobrze dysponowanymi gospodarzami. Gdyby spojrzeć tylko na podstawowe statystyki, mogłoby się wydawać, że mecz był wyrównany - w końcu to Górnik oddał aż 20 strzałów, a Wisła 19, w dodatku zabrzanie mieli też więcej rzutów rożnych. Sęk w tym, że aż 9 uderzeń goście oddali w ostatnim kwadransie gry, gdy wynik był już ustalony. Ponadto, z tych 20 prób tylko dwie były celne, więc nawet gdyby zakończyłyby się golami - i tak górą byłaby "Biała Gwiazda".

Wisła częściej utrzymywała się przy piłce (57% posiadania, a w pierwszej połowie 64%), częściej (435, Górnik 347) i celniej (77%, Górnik 70%) podawała, wygrywała więcej pojedynków (84, 78). Górnik częściej tracił piłkę (60, Wisła 54), także na własnej połowie (13 razy, Wisła 9). Bardzo słabo wyglądały boki obrony. Zarówno Adrian Gryszkiewicz jak i Kacper Michalski przegrywali praktycznie wszystkie pojedynki z rywalami. Gryszkiewicz wygrał zaledwie 2 z 8 pojedynków, 4 razy stracił piłkę, 3 razy ją nabył. Michalski - 3 wygrane pojedynki na 8, 6 razy stracił piłkę i 6 razy ją nabył.

Patrząc w statystyki bocznych defensorów nie może dziwić to, że wszystkie gole dla Wisły padły z lewej strony boiska. Lewy obrońca - Rafał Pietrzak - strzelił gola i miał asystę, a lewy pomocnik - Martin Kostal - zanotował dwie asysty. Trener Marcin Brosz przyznał, że zespół zdawał sobie sprawę z zalet Słowaka, ale wiedzieć to jedno, a zrealizować to drugie...

- W grze jeden na jeden był bardzo dobry. Wykorzystał swoje okazje, wygrał pojedynki. Wiedzieliśmy jak się na niego przygotować, mieliśmy plan, jak go powstrzymać, ale realizacja założeń nie zawsze wychodzi tak, jak się to planuje - przyznał Brosz.

- Dla nas bardzo ważny był początek meczu. Przed utraconą bramką mieliśmy swoje sytuacje, a potem rozpędzona Wisła wybiła nasze argumenty. W drugiej połowie wyszliśmy z dużym animuszem, chcieliśmy strzelić bramkę i złapać nadzieję, ale stało się inaczej i tego najbardziej szkoda - podsumował szkoleniowiec Górnika.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również