Widzew - Górnik 4-0. Zagrali tradycyjnie tak, jak na wyjazdach

27.11.2010
Piąta porażka Górnika poza Zabrzem. Zawodnicy Adama Nawałki w dodatku znów doznali blamażu, wysoko przegrywając w Łodzi z Widzewem. Dramat zaczął się od rzutu karnego.
Aleksander Kwiek oddał soczyste uderzenie z dystansu. Chwilę później Tomasz Zahorski w sobie znany sposób nie skierował piłki z pięciu metrów do bramki. A wszystko działo się przy wyniku 0-0. Jeśli pachniało bramką, to dla Górnika. Wystarczył moment nieuwagi, aby marzenia o korzystnym wyniku pognieść i wrzucić do kosza. Piotr Kuklis wpadł w pole karne, minął obrońcę i został sfaulowany przez Adama Stachowiaka. Jedenastkę pewnie wykorzystał Darvydas Sernas. Napastnik z Litwy na przełamanie czekał od... połowy września.

Zadowolony z prowadzenia Widzew cofnął się. Górnik walił głową w mur. W dodatku czujność jego obrońców znów została skutecznie uśpiona, co dwukrotnie wykorzystał Marcin Robak. Najpierw skorzystał on z prezentu Adama Dancha. Potem najszybciej wyskoczył do długiego podania Dudu i z zimną krwią wygrał pojedynek ze Stachowiakiem.

Zmiany Adama Nawałki niewiele wniosły. Słabo spisywały się skrzydła. Zupełnie niewidoczny był Daniel Sikorski. Znów potwierdziło się, że Górnik na wyjazdach jest cieniem tego zespołu, który tak regularnie punktuje w Zabrzu.

Gości dobił pięknym uderzeniem rezerwowy Velibor Durić. Bardziej dziurawą obronę od Górnika na tę chwilę ma jedynie ostatnia w tabeli Cracovia.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również