Widzew - Górnik 0-3. Pewne trzy punkty i pozycja lidera

10.08.2013
Piłkarze Górnika Zabrze bez większych problemów poradzili sobie dzisiaj w Łodzi z Widzewem, wygrywając 3-0. "Zgarnięty" komplet punktów pozwolił "Trójkolorowym" objąć pozycję lidera ekstraklasy.
<strong>Wydarzenie</strong>
Czterdziesta minuta. Thomas Phibel odegrał niepozorną piłkę do Macieja Mielcarza, a ten... się poślizgnął. I w tym momencie było wiadomo, co się wydarzy - środkowy obrońca został strzelcem drugiego gola dla zabrzan. Był to zdecydowanie błąd gracza pochodzącego z Gwadelupy, bo już w juniorskich zespołach uczy się zawodników, że piłki - odgrywając do bramkarza - nigdy nie kieruje się w światło bramki. Phibel o tym zapomniał.

<strong>Bohater</strong>
Paweł Olkowski. Skrzydłowy zabrzańskiego Górnika zrobił dziś różnicę w ofensywie zabrzan, dwukrotnie asystując przy trafieniach gości. Najpierw "zrobił" sytuację Prejuce'owi Nakoulmie, a następnie wystawił futbolówkę Mateuszowi Zacharze. Tym samym zawodnik zabrzan zanotował czwartą asystę w sezonie.&nbsp;

<strong>Rozczarowanie</strong>
Lewon Airapetian. Boczny defensor Widzewa Łódź pozwalał rywalom na wiele po lewej stronie boiska, dając się "nawinąć na raz" m.in. Olkowskiemu czy Nakoulmie. Gdyby ormiański obrońca był w wyższej formie, prawdopodobnie udałoby się uniknąć kilku sytuacji zabrzan.

<strong>Co ciekawego</strong>
- Po zakończeniu meczu Górnik Zabrze miał na koncie dwa celne strzały i... trzy gole.

- Tyle samo celnych strzałów oddali gracze Widzewa.

- Dzięki wygranej zabrzanie zajęli pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Póki co znaleźli się przed warszawską Legią. Z tym że stołeczna ekipa ma jeden mecz mniej, a rozegra go dziś wieczorem. Rywalem "Wojskowych" będzie chorzowski Ruch.

- Szczęścia dziś brakowało najlepszemu strzelcowi Widzewa - Eduardsowi Visnakovsowi. Łotewski napastnik miał co najmniej dwie dogodne okazje na zdobycie gola, ale za każdym razem był nieskuteczny.

- Pierwsze trafienie dla zabrzan padło po ładnej wymianie piłki między Pawełem Olkowskim a Prejuce'm Nakoulmą. Skrzydłowy "wystawił" Nakoulmie futbolówkę przed polem bramkarskim, a ten bez najmniejszego problemu zmieścił piłkę między słupkiem i interweniującym Mielcarzem.

- Trzecie - rozstrzygające - trafienie zaliczył Mateusz Zachara. Piłkarz, który zaraz miał opuścić boisko (i tak się też stało), zdołał dojść do precyzyjnie zagranej piłki przez Olkowskiego, a następnie umieścić ją w siatce, zakładają... "siatkę" interweniującemu bramkarzowi Widzewa.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również