Wesoła szatnia Górnika. Adam Danch trafił do kadry, bo... jest blondynem

06.10.2012
Po dzisiejszych Derbikach, Adam Danch wspólnie z Łukaszem Skorupskim wsiądą do samolotu i udadzą się na zgrupowanie reprezentacji Polski. Szatnia Górnika Zabrze postanowiła... trochę poszydzić.
- Olek Kwiek żartował, że teraz do obrony biorą tylko blondynów. Perquis, Piszczek, Glik, teraz Danch. Ponoć "Wasyl" ma się przefarbować - opowiada powołany obrońca. Na zgrupowanie zabrzańscy piłkarze udadzą się w poniedziałek.

- Mieliśmy jechać pociągiem, ale zadzwonili z PZPN-u, że mamy lecieć samolotem. Pewnie samochodem ze "Skorupem" nie byłoby wolniej, lecz tak na pewno będzie bezpieczniej - uśmiecha się Danch. - W Warszawie byłem tylko na meczach z Legią i Polonią, więc metrem jeszcze nie jechałem. Nie moje rejony. Najczęściej poruszam się między Rudą Śląską, Bytomiem i Zabrzem - dodaje.

To trzecie powołanie Dancha w jego dotychczasowej karierze. Pierwsze otrzymał od Leo Beenhakkera. - Młody byłem, trener budził autorytet. Dobrze, że w szatni był jeszcze Rafał Ulatowski w roli tłumacza, bo niewiele bym zrozumiał z tego, co Holender mówi. Raz coś do mnie powiedział, ale tylko pokiwałem głową. Skończyło się na ośmiu minutach gry w kadrze - wspomina.

Drugie powołanie wysłał Franciszek Smuda. Obrońca Górnika nie mógł jednak z niego skorzystać, ponieważ została u niego wykryta choroba wątroby. Na szczęście, nie ma już po niej śladu. - Wszystko jest w najlepszym porządku, nie biorę już żadnych leków - uspokaja Danch.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również