Warszawa - Częstochowa 1-3. Pierwszy krok do piątego miejsca wykonany

11.04.2009
Częstochowianie wygrali w Warszawie. By zagrać o lokatę jest im potrzebne już tylko jedno zwycięstwo. Kolejny mecz pod Jasną Górą.
Kibice, którzy w świąteczne sobotnie popołudnie zasiedli na trybunach Areny Ursynów, z pewnością nie mogli narzekać na brak emocji. Od stanu 7-7 gospodarze zdołali wypracować sporą przewagę po atakach Buszka. Przy wyniku 18-14 w grze podopiecznych Ireneusza Mazura coś się "zacięło", a po drugiej stronie siatki „obudził się” Bartman, który parę razy przedarł się przez warszawski blok. Swoje trzy grosze dorzucił też Janeczek, który zastąpił w połowie pierwszego seta Mlyakova i goście doprowadzili do remisu.Końcówka seta była bardzo nerwowa i „Inżynierowie” mieli trzy piłki setowe, których nie potrafili wykorzystać. Tego problemu nie mieli goście, którzy po zablokowaniu Rybaka, mogli zapisać pierwszego seta na swoje konto. Druga odsłona to dominacja gości i bezproblemowe zwycięstwo.

Początek trzeciej partii także należał do przyjezdnych. Kiedy wszystko zmierzało do szybkiego końca meczu, warszawianie wzięli się za odrabianie strat i ze stanu 13-14 „wyciągnęli” na 17-14 dzięki atakom Kapelusa, Buszka i Kłosa. Wkrótce kontuzji doznał Milczarek. Libero warszawskiej ekipy może mówić o dużym pechu, gdyż dopiero co wrócił na parkiet i był to jego pierwszy mecz po przerwie związanej z problemami z kością ogonową. Podczas akcji przy siatce Milczarek chciał podbić piłkę i uderzył twarzą w parkiet. Uraz wyglądał na tyle poważnie (oprócz prawdopodobnego wstrząśnienia mózgu, istnieje podejrzenie pęknięcia kości szczęki), że zawodnik został odwieziony do szpitala. Na libero kontuzjowanego kolegę zastąpił Kvasnicka. Cała ta sytuacja nie załamała jednak warszawian, wręcz przeciwnie. Dwa kolejne punkty zdobył atakiem Neroj. Mając pierwszą piłkę setową gospodarze zepsuli serwis, ale przeciwnik w następnej akcji odpowiedział dokładnie takim samym zagraniem i z wygranej w tym secie mogli się cieszyć "Inżynierowie".

W czwartej odsłonie początkowo inicjatywa należała do warszawian. Po serii punktowych ataków bardzo dobrze spisującego się w tym secie Kapelusa, Rybak zaserwował asa i gospodarze prowadzili już 13-10. Podobnie jednak jak w pierwszej partii, gospodarze nie potrafili utrzymać prowadzenia, a przeciwnicy rozegrali się w ataku i dosyć szybko to oni prowadzili czterema punktami. Nie pomogła zmiana rozgrywającego w warszawskiej ekipie. Dwa skuteczne ataki Bartmana w końcówce przypieczętowały losy tego meczu. Tym samym częstochowianie wygrywając 3-1, zrobili duży krok w kierunku zajęcia piątego miejsca.



źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również