Walczyli ambitnie, ale przegrali po kontrowersyjnym karnym
04.06.2017
Kilka roszad w składzie wprowadził trener Szatałow na ostatni mecz tego sezonu. Na lewej obronie zagrał Remigiusz Szywacz, na lewą stronę pomocy przesunięty został Maciej Mańka, natomiast na "10" zagrał Mączyński, dodatkowo dobrze spisującego się przez cały sezon Florka w bramce zastąpił Marek Igaz. Tyle na papierze, bo w praktyce ustawienie tyszan było bardzo elastyczne, piłkarze często wymieniali się pozycjami, co momentami wprowadzało sporo zamieszania oraz nerwowości w poczynania sosnowieckiej defensywy.
Początek meczu był bardzo spokojny, już po kilku minutach jasnym było, że GKS skupi się na kontratakach, natomiast Zagłębie będzie "prowadziło" grę. Nie przełozyło sie to jednak na sytuacje podbramkowe, gdyż jako pierwsi okazję do zdobycia gola mieli goście, którzy ewidentnie grali dziś na Świerczoka. Ten jednak nie doszedł do dośrodkowanej przez Radzewicza piłki i w tej dobrej sytuacji "Trójkolorowi" nie oddali nawet strzału. W odpowiedzi na bramkę Igaza uderzał Tomasz Nowak, ale Słowak poradził sobie z tym strzałem. W 30 minucie swój doping rozpoczęła grupa tyskich fanów, którzy przybyli do Sosnowca w liczbie ok 300-400 osób. To zdecydowanie podziałało na piłkarzy, którzy chwile później wyszli na prowadzenie. Piłkę w środku pole przejął Świerczok i zagrał do Radzewicza, który poradził sobie z obrońcą i pognał na bramkę Skaby. W sytuacji sam na sam doświadczony pomocnik nie miał problemów z pokonaniem bramkarza i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Tyszanie nie cieszyli się jednak zbyt długi, gdyż kilka minut później dobre podanie na 18 metr dostał Fidziukiewicz, który pięknym podkręconym uderzeniem zmieścił piłkę tuż przy lewym słupku Igaza i doprowadził do wyrównania. Chwile później mogło być 2:1, ale w doskonałej sytuacji Pribula z 5 metrów uderzył wysoko ponad bramką.
W drugiej połowie nadal to Zagłębie częściej było przy piłce, ale nie potrafiło realnie zagrozić bramce gości. GKS tymczasem był w swoich działaniach bardziej "konkretny". Wyprowadzane przez piłkarzy Szatałowa kontrataki sprawiały, że pod bramką Skaby momentami było gorąco. Tyszanie próbowali prostopadłych podań do Świerczoka, ale najlepszemu strzelcowi tyskiej ekipy brakowało szczęścia, albo dokładniejszych podań. Może gdyby na boisku był Łukasz Grzeszczyk, to którąś z tych sytuacji udałoby się zamienić na gola. W 70 minucie Świerczok miał jednak doskonałą okazję, doskonale z lewej strony dośrodkował Radzewicz, a tyski napastnik fatalnie spudłował uderzając głową z 3 metrów obok słupka. W 74 minucie sędzia dość niespodziewanie podyktował "jedenastkę" dla gospodarzy. W zamieszaniu w polu karnym piłka prawdopodobnie dotknęła ręki jednego z defensorów i po konsultacji z asystentami Paweł Raczkowski wskazał na "wapno". rzut karny na bramkę zamienił Nowak. Pomocnik gospodarzy posłał piłkę w lewą stronę, natomiast Igaz rzucił się w prawo. Po stracie gola tyszanie rzucili się na rywala i ambitnie walczyli o wyrównującego gola. Najlepszą okazję miał Jakub Kowalski, który otrzymał podanie od Świerczoka, ale skrzydłowy GKS-u uderzył wprost w Skabę, który odbił piłke nogą. Ostatecznie tyszanie na zakończenie sezonu przegrali w Sosnowcu 2:1, ale można ich pochwalić za ambitna postawe i walkę do końca.
Zagłębie Sosnowiec - GKS Tychy 2:1 (1:1)
0:1 Radzewicz, 35 min.
1:1 Fidziukiewicz, 39 min.
2:1 Nowak, 74 min. (karny)
Zagłębie: Skaba - Bartczak, Budek, Wiktorski, Udovicić - Milewski (87' Matusiak), Bogusławski, Michalak (66' Sierczyński), Nowak, Pribula (56' Ryndak) - Fidziukiewicz
GKS: Igaz - Grzybek, Boczek, Tanżyna, Szywacz - Mańka (66' Kowalski), Pruchnik (63' Bukowiec), Zasavitchi (58' Szumilas), Mączyński, Radzewicz - Świerczok
Żółte kartki: Nowak, Budek - Zasavitchi, Pruchnik, Boczek, Szumilas
Sędzia: Paweł Raczkowski
Początek meczu był bardzo spokojny, już po kilku minutach jasnym było, że GKS skupi się na kontratakach, natomiast Zagłębie będzie "prowadziło" grę. Nie przełozyło sie to jednak na sytuacje podbramkowe, gdyż jako pierwsi okazję do zdobycia gola mieli goście, którzy ewidentnie grali dziś na Świerczoka. Ten jednak nie doszedł do dośrodkowanej przez Radzewicza piłki i w tej dobrej sytuacji "Trójkolorowi" nie oddali nawet strzału. W odpowiedzi na bramkę Igaza uderzał Tomasz Nowak, ale Słowak poradził sobie z tym strzałem. W 30 minucie swój doping rozpoczęła grupa tyskich fanów, którzy przybyli do Sosnowca w liczbie ok 300-400 osób. To zdecydowanie podziałało na piłkarzy, którzy chwile później wyszli na prowadzenie. Piłkę w środku pole przejął Świerczok i zagrał do Radzewicza, który poradził sobie z obrońcą i pognał na bramkę Skaby. W sytuacji sam na sam doświadczony pomocnik nie miał problemów z pokonaniem bramkarza i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Tyszanie nie cieszyli się jednak zbyt długi, gdyż kilka minut później dobre podanie na 18 metr dostał Fidziukiewicz, który pięknym podkręconym uderzeniem zmieścił piłkę tuż przy lewym słupku Igaza i doprowadził do wyrównania. Chwile później mogło być 2:1, ale w doskonałej sytuacji Pribula z 5 metrów uderzył wysoko ponad bramką.
W drugiej połowie nadal to Zagłębie częściej było przy piłce, ale nie potrafiło realnie zagrozić bramce gości. GKS tymczasem był w swoich działaniach bardziej "konkretny". Wyprowadzane przez piłkarzy Szatałowa kontrataki sprawiały, że pod bramką Skaby momentami było gorąco. Tyszanie próbowali prostopadłych podań do Świerczoka, ale najlepszemu strzelcowi tyskiej ekipy brakowało szczęścia, albo dokładniejszych podań. Może gdyby na boisku był Łukasz Grzeszczyk, to którąś z tych sytuacji udałoby się zamienić na gola. W 70 minucie Świerczok miał jednak doskonałą okazję, doskonale z lewej strony dośrodkował Radzewicz, a tyski napastnik fatalnie spudłował uderzając głową z 3 metrów obok słupka. W 74 minucie sędzia dość niespodziewanie podyktował "jedenastkę" dla gospodarzy. W zamieszaniu w polu karnym piłka prawdopodobnie dotknęła ręki jednego z defensorów i po konsultacji z asystentami Paweł Raczkowski wskazał na "wapno". rzut karny na bramkę zamienił Nowak. Pomocnik gospodarzy posłał piłkę w lewą stronę, natomiast Igaz rzucił się w prawo. Po stracie gola tyszanie rzucili się na rywala i ambitnie walczyli o wyrównującego gola. Najlepszą okazję miał Jakub Kowalski, który otrzymał podanie od Świerczoka, ale skrzydłowy GKS-u uderzył wprost w Skabę, który odbił piłke nogą. Ostatecznie tyszanie na zakończenie sezonu przegrali w Sosnowcu 2:1, ale można ich pochwalić za ambitna postawe i walkę do końca.
Zagłębie Sosnowiec - GKS Tychy 2:1 (1:1)
0:1 Radzewicz, 35 min.
1:1 Fidziukiewicz, 39 min.
2:1 Nowak, 74 min. (karny)
Zagłębie: Skaba - Bartczak, Budek, Wiktorski, Udovicić - Milewski (87' Matusiak), Bogusławski, Michalak (66' Sierczyński), Nowak, Pribula (56' Ryndak) - Fidziukiewicz
GKS: Igaz - Grzybek, Boczek, Tanżyna, Szywacz - Mańka (66' Kowalski), Pruchnik (63' Bukowiec), Zasavitchi (58' Szumilas), Mączyński, Radzewicz - Świerczok
Żółte kartki: Nowak, Budek - Zasavitchi, Pruchnik, Boczek, Szumilas
Sędzia: Paweł Raczkowski
Polecane
I liga