W Zabrzu nie zamierzają koronować Legii. "Musimy wytrzymać ciśnienie"

21.02.2014
Mimo straty ośmiu punktów do Legii Warszawa, w Zabrzu nikt nie myśli o tym, by przekreślać nadzieje na odrobienie tego dystansu. - Jeszcze jest za wcześnie, żeby koronować jeden zespół - mówi Łukasz Madej.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Oba kluby w poprzedniej kolejce nie zachwyciły stylem gry, ale warszawianie przynajmniej zdobyli komplet punktów. Zabrzanie spisali się fatalnie i wrócili do domów bez zdobyczy, za to z bagażem trzech bramek. Przy Roosevelta nie dopuszczano do siebie myśli, że defensywa może być aż tak dziurawa...

- Trudno przejść obojętnie do porażki. Inauguracja nie wyszła tak, jak sobie zakładaliśmy, nic nie wskazywało na to, że tak sromotnie przegramy. Byliśmy bardzo optymistycznie nastawieni, bo było wiele przesłanek ku temu, żeby tak było - przekonuje trener Ryszard Wieczorek.

Tymi przesłankami była postawa defensywy w okresie przygotowawczym. - W grach kontrolnych traciliśmy bramki praktycznie jedynie po rzutach karnych albo wolnych, mało było goli z akcji. Środek obrony i bramka to był nasz największy optymizm, a to właśnie na tych pozycjach zostaliśmy najbardziej skarceni w Lubinie. Jest to niezrozumiałe, bo pracowaliśmy nad tym blisko dwa miesiące - kręci głową szkoleniowiec "Trójkolorowych".

Oczywiście największym problemem zabrzan są kontuzje. - Musimy powiedzieć, że Górnikowi brakuje Adama Dancha. Długo też ciągną się urazy Mariusza Magiery i Konrada Nowaka. Dołóżmy do tego Seweryna Gancarczyka, który jest po dwóch zabiegach, Pawła Olkowskiego, Mariusza Przybylskiego, Mateusza Zacharę, którzy są motorem napędowym naszej gry. Teraz doszła świeża kontuzja Błażeja Augustyna - wylicza problemy kadrowe Wieczorek.

- Nie możemy nagle zrobić rewolucji. Trzeba mieć też na uwadze zgranie zespołu, to jest kolejny element, w który warto się zagłębić. Z ostatniego meczu ligowego w tamtym roku, tylko czterech zawodników z podstawowego składu rozpoczęło spotkanie z Zagłębiem w wyjściowej "11". Siedmiu piłkarzy to ogromna różnica. Problemów jest sporo, ale mam nadzieję, że to wszystko jakoś się wyklaruje. Mamy 3-4 środkowych obrońców, którzy mogą grać. Podczas zgrupowań graliśmy z bardzo dobrymi zespołami i nie było żadnych przesłanek ku temu, że moglibyśmy mieć na tej pozycji problemy. Jestem przekonany, że w dłuższej perspektywie nie będziemy mieć tego kłopotu - uważa trener.

Po przegranej w Lubinie, Górnik spadł w tabeli na trzecie miejsce i do Legii traci już osiem punktów. Tyle samo "oczek" zabrzanie mają przewagi nad ósmą Cracovią. - Musimy wytrzymać ciśnienie. Naszym pierwszym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie miejsca w górnej części tabeli, później będziemy mogli powalczyć o coś więcej. Dzisiaj deklaracji składać nie będziemy - podkreśla Wieczorek.

Nadziei na dogonienie mistrza Polski nie tracą zawodnicy. - Po pierwszym meczu optymizm z nas nie uszedł. Jeśli zagramy z Legią tak, jak w Pucharze Polski, to będzie szansa, żeby jeszcze z tym zespołem powalczyć. Rozgrywki są tak skonstruowane, że jeszcze jest długa droga do mistrzostwa. Mamy pewną stratę, ale zaraz będzie dzielenie punktów. Jeszcze jest za wcześnie, żeby koronować jeden zespół, a drugi pognębiać - przestrzega Łukasz Madej.

23. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
22 lutego 2014 r. (sobota, godzina 18:30)
Górnik Zabrze - Legia Warszawa
Sędziuje: Paweł Pskit (Łódź)
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również