W Zabrzu mają lidera, na którego... gwiżdżą

09.09.2009
- Gdy poprawimy jakość gry, to na czele będziemy do samego końca - przekonuje Sebastian Nowak, bramkarz Górnika. Jak na razie na Roosevelta, mimo przodownictwa w tabeli, daleko od euforii.
Górnik w weekend zasiadł w fotelu lidera I ligi, ale radość w Zabrzu jest co najwyżej połowiczna. Bo punkty to za mało. Drużyna musi jednocześnie prezentować zadowalający styl. A tego brakuje. - Mamy świadomość, że nasza postawa odbiega od oczekiwań tak trenera, jak i kibiców. Męczymy się z ekipami, które powinniśmy łatwo ogrywać - mówi bramkarz Sebastian Nowak. Upust swojemu niezadowoleniu fani dali właśnie w niedzielnym meczu z Sandecją.

Schodzących na przerwę piłkarzy Ryszard Komornickiego żegnały gwizdy. - Nie dziwię się. Kibice mieli prawo tak się zachować - przyznaje Nowak. Ale skąd tak mało efektowna postawa? - Trudno mierzyć się z rywalem, który nastawia się na skomasowaną obronę - tłumaczy pomocnik Mariusz Przybylski. Sęk w tym, że to przede wszystkim w meczach z takimi drużynami jak beniaminek sympatycy z Roosevelta oczekują od swoich ulubieńców gradu bramek.

- Z drugiej strony za jakiś czas nikt nie będzie pamiętał, w jakich okolicznościach zdobywaliśmy punkty. Ważne, że mamy ich jak na razie najwięcej w całej stawce - zaznacza 27-letni golkiper. Inna sprawa, że bez wyraźnej poprawy zabrzanom o utrzymanie przodownictwa w tabeli nie będzie łatwo. - Ale gdy poprawimy jakość gry, to na czele będziemy już do samego końca - zapowiada Nowak. Jak widać, czasem schody zaczynają się dopiero po wejściu na szczyt.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również