W Zabrzu chcieliby dłuższy okres przygotowawczy

13.07.2014
- Były momenty, w których graliśmy naprawdę dobrze. Utrzymywaliśmy się przy piłce i to przez dłuższy czas - podsumowuje wygrany mecz z GKS-em Katowice dyrektor sportowy Górnika Zabrze, Robert Warzycha.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
We wczorajszym spotkaniu linię obrony tworzyli Błażej Augustyn, Oleksandr Szeweluchin i Seweryn Gancarczyk. Kapitan Adam Danch, podobnie jak to miało miejsce w niektórych meczach w poprzednim sezonie, partnerował Radosławowi Sobolewskiemu, jednak nie w obronie, a na pozycji defensywnego pomocnika. Wydaje się więc przesądzone to, że "Trójkolorowi" będą grać w ustawieniu z trójką defensorów.

- W takim ustawieniu będziemy próbowali grać i doskonalić to. Po meczu z GKS-em jestem zadowolony, ale weryfikacja nastąpi wtedy, kiedy będziemy rywalizować z bardziej wymagającym przeciwnikiem - przyznaje dyrektor sportowy Górnika, Robert Warzycha. Jest więc spora szansa, że w pierwszej kolejce ekstraklasy dojdzie do pojedynku dwóch drużyn, które mogą grać trójką obrońców. Na Roosevelta przyjdzie Cracovia, prowadzona przez trenera Roberta Podolińskiego, który w Dolcanie Ząbki stosował podobne ustawienie.

- Jestem zadowolony z gry, ale nie z tego, że straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. Były momenty, w których graliśmy naprawdę dobrze. Utrzymywaliśmy się przy piłce i to przez dłuższy czas. Oczywiście mogło to wyglądać jeszcze lepiej - podsumowuje występ swoich zawodników Warzycha.

Zmiana ustawienia wiąże się z tym, że zawodnicy muszą się do niego przyzwyczaić i zgrać. Zabrzanie nie pogardziliby nieco dłuższym okresem przygotowawczym... - Nie było wystarczająco dużo czasu i sparingów, by wszystkich zawodników przetestować na pozycjach, których by się chciało. Przydałoby się więcej czasu, ale na dzisiaj, praca, którą wykonaliśmy, nam wystarczy - podkreśla Warzycha.

W poniedziałek Górnik rozegra ostatni mecz kontrolny przed rozpoczęciem sezonu. Rywalem zabrzan będzie Raków Częstochowa. - Spotkanie rozpoczną ci, którzy z GKS-em nie grali, a ci, którzy mają w nogach sparing z katowiczanami, wejdą na boisko w drugiej połowie - tłumaczy Warzycha.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również