"W Tychach Piotrek Rocki trafia mnie i strzelam gole"
06.08.2012
Wczoraj przeciwko Kolejarzowi Stróże, Bukowiec trafił po rzucie wolnym. - W poprzednich drużynach to ja wykonywałem stałe fragmenty gry i dogrywałem, a w Tychach Piotrek Rocki trafia mnie i strzelam gole. Miałem to szczęście, że zdobyłem naszą pierwszą bramkę w tym sezonie w pucharze i zacząłem też ligowe strzelanie. Nie mam nic przeciwko temu, żeby tak było dalej - nie ukrywał Bukowiec.
W końcówce tyszanom nie udało się jednak utrzymać prowadzenia. Po trafieniu Macieja Kowalczyka, defensorzy beniaminka domagali się odgwizdania spalonego. - Sugerowaliśmy sędziemu, że gol padł ze spalonego, ale arbiter boczny stwierdził, że jeden z naszych obrońców został. Szkoda, bo niewiele brakowało do zwycięstwa. Grało mi się dobrze. Okazało się, że I liga nie taka straszna, tylko trzeba zagrać na maksa - stwierdził z kolei obrońca Tomasz Balul.
Doświadczony Piotr Rocki, który zaliczył asystę, pojawił się na boisku w nowej drużynie z numerem 25. Okazało się, że to wybór nieprzypadkowy. - Numer 25 to suma lat moich synów, bo Denis ma 14, a Kevin 11 lat. Byli razem z moją żoną na trybunach, więc musiałem się dobrze pokazać...
W końcówce tyszanom nie udało się jednak utrzymać prowadzenia. Po trafieniu Macieja Kowalczyka, defensorzy beniaminka domagali się odgwizdania spalonego. - Sugerowaliśmy sędziemu, że gol padł ze spalonego, ale arbiter boczny stwierdził, że jeden z naszych obrońców został. Szkoda, bo niewiele brakowało do zwycięstwa. Grało mi się dobrze. Okazało się, że I liga nie taka straszna, tylko trzeba zagrać na maksa - stwierdził z kolei obrońca Tomasz Balul.
Doświadczony Piotr Rocki, który zaliczył asystę, pojawił się na boisku w nowej drużynie z numerem 25. Okazało się, że to wybór nieprzypadkowy. - Numer 25 to suma lat moich synów, bo Denis ma 14, a Kevin 11 lat. Byli razem z moją żoną na trybunach, więc musiałem się dobrze pokazać...
Polecane
I liga