W poszukiwaniu "Franka"

08.04.2009
Robert Szczot gra w Górniku na szpicy, choć nie jest typem rasowego strzelca. - Frankowskim nie jestem i nigdy nie będę. Nie trafiłem do Zabrza jako wybitny snajper, który trafia po 15 goli w sezonie - tłumaczy zawodnik.
W Zabrzu chcą już zapomnieć o przegranym meczu z Piastem i zmazać plamę w kolejnej potyczce ze Śląskiem Wrocław. - Wierzę, ze był to wypadek przy pracy. To było dramatycznie słabe spotkanie dwóch drużyn, przegrane przez Górnika, za co mogę tylko kibiców przeprosić. Musimy dobrze zagrać ze Śląskiem i zmazać plamę - wyjaśnia Szczot.

Mecz ze Śląskiem  będzie miał dla dla sprowadzonego do Zabrza zimą piłkarza spore znaczenie. Szczot po trzech latach spędzonych we Wrocławiu i konflikcie z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem musiał opuścić klub. - Chciałbym po spotkaniu pogratulować mojemu byłemu klubowi świetnej gry po przegranej potyczce. To jest realny scenariusz - zapowiada 27-letni zawodnik. - Tej wiosny jeszcze nie schodziłem z boiska zadowolony. Mam nadzieję, że w końcu się tak stanie i to nie musi oznaczać strzelenia jednej lub dwóch bramek. Frankowskim nie jestem i nigdy nie będę - kończy Szczot.

 
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również