W ofensywie coraz lepiej, stałe fragmenty bez zmian...
15.09.2016
- Wiem, że to tutaj taka tradycja, ale kompletnie nie mam pojęcia, co z nim teraz zrobić. Chyba oddam go "Leonowi" - śmiał się po spotkaniu z MKS-em Kluczbork Igor Angulo, który został nagrodzony przez Stanisława Sętkowskiego kogutem dla najlepszego zawodnika meczu. Nagroda nie dziwi, bo Hiszpan zdobył kolejnego gola dla Górnika, a także po jego akcji był rzut rożny, po którym bramkę wpakował Bartosz Kopacz. - Cieszę się, że znów strzeliłem, ale najważniejsze dla nas jest to, że wygrywamy. Musimy podtrzymać naszą serię i piąć się w górę tabeli - podkreślił napastnik.
Mimo że Angulo i Kopacz do przerwy wypracowali Górnikowi dwubramkową zaliczkę, to jednak przez moment zrobiło się niebezpiecznie. Podobnie jak to miało miejsce w spotkaniu ze Stalą Mielec, gospodarze zaspali na początku drugiej połowy i po dwóch niemal identycznych sytuacjach stracili dwa gole. Po stałych fragmentach gry, które też są zmorą zabrzan.
- Dobrze, że wygraliśmy, ale musimy wystrzegać się takich błędów, jak na początku drugiej połowy - przestrzegł Dawid Plizga. - Gdyby nas jeszcze "rozklepali", to można by zrozumieć... Byliśmy źle ustawieni, musimy nad tym popracować. Brakuje koncentracji, konsekwencji. Trzeba jednak pochwalić wykonawcę, bo dwa razy identycznie wykonał stały fragment gry, a to nie jest łatwe - docenił rywala ten, który uratował sytuację po wspomnianych dwóch idealnych rzutach wolnych Rafała Niziołka. Plizga wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul na nim, dzięki czemu "Trójkolorowi" prowadzili 3:2
Wynik ustalił Szymon Skrzypczak, który dobrze czuje się w roli "jokera". Strzelać mogli także inni - Górnik we wczorajszym meczu miał dużo okazji i gdyby tylko David Ledecky czy Marcin Urynowicz mieli lepiej ustawiony celownik, zwycięstwo mogło być jeszcze wyższe. - W tym sezonie jeszcze tylko sytuacji nie mieliśmy. To cieszy, bo widać, że formacja ofensywna rozumie się coraz lepiej. Fajnie, jakby to nie był jednorazowy wyskok. Trzeba to potwierdzić w kolejnych spotkaniach - przyznał Kopacz, zwracając też uwagę na defensywę, bo równie dobrze więcej trafień mogli mieć goście. Niewiele brakowało, by ekipa z Kluczborka poszła za ciosem, bo chwilę po trafieniu na 2:2 po raz kolejny zakotłowało się pod bramką Grzegorza Kasprzika.
- Wiedzieliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na moment rozprężenia. Już w pierwszej połowie MKS stwarzał zagrożenie po rzutach wolnych. Uczulaliśmy się, żeby nie faulować w okolicy pola karnego, ale nie udało nam się przed tym uchronić. Nie możemy tracić tylu bramek, ile tracimy, bo nie zawsze uda się tyle strzelić - podkreślił. Okazja to poprawy już w najbliższą sobotę. Do Zabrza przyjedzie Drutex-Bytovia Bytów.
Mimo że Angulo i Kopacz do przerwy wypracowali Górnikowi dwubramkową zaliczkę, to jednak przez moment zrobiło się niebezpiecznie. Podobnie jak to miało miejsce w spotkaniu ze Stalą Mielec, gospodarze zaspali na początku drugiej połowy i po dwóch niemal identycznych sytuacjach stracili dwa gole. Po stałych fragmentach gry, które też są zmorą zabrzan.
- Dobrze, że wygraliśmy, ale musimy wystrzegać się takich błędów, jak na początku drugiej połowy - przestrzegł Dawid Plizga. - Gdyby nas jeszcze "rozklepali", to można by zrozumieć... Byliśmy źle ustawieni, musimy nad tym popracować. Brakuje koncentracji, konsekwencji. Trzeba jednak pochwalić wykonawcę, bo dwa razy identycznie wykonał stały fragment gry, a to nie jest łatwe - docenił rywala ten, który uratował sytuację po wspomnianych dwóch idealnych rzutach wolnych Rafała Niziołka. Plizga wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul na nim, dzięki czemu "Trójkolorowi" prowadzili 3:2
Wynik ustalił Szymon Skrzypczak, który dobrze czuje się w roli "jokera". Strzelać mogli także inni - Górnik we wczorajszym meczu miał dużo okazji i gdyby tylko David Ledecky czy Marcin Urynowicz mieli lepiej ustawiony celownik, zwycięstwo mogło być jeszcze wyższe. - W tym sezonie jeszcze tylko sytuacji nie mieliśmy. To cieszy, bo widać, że formacja ofensywna rozumie się coraz lepiej. Fajnie, jakby to nie był jednorazowy wyskok. Trzeba to potwierdzić w kolejnych spotkaniach - przyznał Kopacz, zwracając też uwagę na defensywę, bo równie dobrze więcej trafień mogli mieć goście. Niewiele brakowało, by ekipa z Kluczborka poszła za ciosem, bo chwilę po trafieniu na 2:2 po raz kolejny zakotłowało się pod bramką Grzegorza Kasprzika.
- Wiedzieliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na moment rozprężenia. Już w pierwszej połowie MKS stwarzał zagrożenie po rzutach wolnych. Uczulaliśmy się, żeby nie faulować w okolicy pola karnego, ale nie udało nam się przed tym uchronić. Nie możemy tracić tylu bramek, ile tracimy, bo nie zawsze uda się tyle strzelić - podkreślił. Okazja to poprawy już w najbliższą sobotę. Do Zabrza przyjedzie Drutex-Bytovia Bytów.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów