"W nasze szeregi wkradł się luz i myśl, że sędzia zaraz skończy mecz"
21.08.2011
Dla dwóch zawodników GKS-u Bełchatów wczorajszy mecz z Górnikiem był spotkaniem szczególnym. Maciej Szmatiuk i Kamil Kosowski w przeszłości reprezentowali barwy zabrzańskiego klubu. Spotkania nie będą miło wspominać. Zresztą dla "Brunatnych" wyjazdy na Górny Śląsk nie będą się po tym sezonie dobrze kojarzyć.
- Zarówno z Ruchem, jak i Górnikiem przegraliśmy na własne życzenie. Ulegliśmy nieustępliwości Górnika. Szkoda tylko naszej pracy, bo się nabiegaliśmy i nawalczyliśmy przez 90 minut. Mimo to, zabrzanie stworzyli sobie więcej sytuacji. Mieli chyba większą wolę zwycięstwa niż my - przyznał po meczu Kosowski.
GKS rozbił inną naszą drużynę, Podbeskidzie Bielsko-Biała, głównie golami z rzutów rożnych. Teraz role się odwróciły i to bełchatowianie przegrali po rozegraniu tego stałego fragmentu gry. Nie mógł tego przeboleć obrońca gości.
- To nie był niefart, to po prostu gapiostwo. To była sytuacja, w której powinni być pokryci ludzie. Rywale rozegrali krótko rzut rożny, nikt nie wyszedł do zawodnika. Potem Adam Marciniak wbiegł w pole karne i bez problemu strzelił - analizował Szmatiuk.
- Zabrakło 15 sekund. Chyba w nasze szeregi wkradł się luz, że sędzia zaraz skończy mecz. Górnik miał swoje sytuacje. My chyba nie. Graliśmy w miarę konsekwentnie, ale podobnie jak w meczu z Ruchem - nie do końca - zakończył były zawodnik Górnika.
- Zarówno z Ruchem, jak i Górnikiem przegraliśmy na własne życzenie. Ulegliśmy nieustępliwości Górnika. Szkoda tylko naszej pracy, bo się nabiegaliśmy i nawalczyliśmy przez 90 minut. Mimo to, zabrzanie stworzyli sobie więcej sytuacji. Mieli chyba większą wolę zwycięstwa niż my - przyznał po meczu Kosowski.
GKS rozbił inną naszą drużynę, Podbeskidzie Bielsko-Biała, głównie golami z rzutów rożnych. Teraz role się odwróciły i to bełchatowianie przegrali po rozegraniu tego stałego fragmentu gry. Nie mógł tego przeboleć obrońca gości.
- To nie był niefart, to po prostu gapiostwo. To była sytuacja, w której powinni być pokryci ludzie. Rywale rozegrali krótko rzut rożny, nikt nie wyszedł do zawodnika. Potem Adam Marciniak wbiegł w pole karne i bez problemu strzelił - analizował Szmatiuk.
- Zabrakło 15 sekund. Chyba w nasze szeregi wkradł się luz, że sędzia zaraz skończy mecz. Górnik miał swoje sytuacje. My chyba nie. Graliśmy w miarę konsekwentnie, ale podobnie jak w meczu z Ruchem - nie do końca - zakończył były zawodnik Górnika.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów