W liczbie zmarnowanych setek wygrali...

11.03.2017
W Zabrzu sporo mówiło się o tym, jak ważne jest, by zanotować serię zwycięstw. Górnik nie poszedł za ciosem po wygranych derbach i wraca z Siedlec bez choćby punktu.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Zwycięskiego składu się nie zmienia? Niekoniecznie. Trener Marcin Brosz oczywiście musiał zastąpić wykartkowanego Szymona Matuszka, ale oprócz tego przeprowadził jeszcze dwie inne zmiany. Najbardziej zaskakujące było pojawienie się w wyjściowej "11" Szymona Żurkowskiego, który w środku pomocy grał razem z Maciejem Ambrosiewiczem. Na lewe skrzydło wrócił Rafał Kurzawa, a na prawe przeszedł Sandi Arcon. Nie było strzelca bramki z meczu z GKS-em Tychy, Łukasza Wolsztyńskiego. Jak się później okazało, żałować można było, że ten ostatni nie grał od początku.

Jako pierwsi groźnie zaatakowali gospodarze, którzy byli blisko otworzenia wyniku po rzucie rożnym. Później przewagę uzyskał Górnik. Goście najbliżej zdobycia gola również byli po kornerze - Rafał Misztal nie zdołał wybić dośrodkowania Rafała Kurzawy, ale z prezentu bramkarza Pogoni nie skorzystał David Ledecky. Kolejna centra już została odpowiednio zamknięta., ale przez siedlczan Po zagraniu Michała Bajdura uderzeniem głową Tomasza Loskę pokonał Konrad Wrzesiński. Była to jedyna bramka w pierwszej połowie.

Na drugą część wyszedł już wspomniany Wolsztyński i zmiana ta opłaciła się - skrzydłowy zdołał wyrównać, dobijając strzał Igora Angulo. Chwilę wcześniej zabrzanom dopisało szczęście, bo w poprzeczkę trafił - w sytuacji sam na sam z Loską - Wrzesiński. Remis utrzymywał się tylko kilka minut. Gospodarze udowodnili, że na własnym terenie jest im bardzo trudno urwać punkty - Dariusz Zjawiński zagrał w pole karne do Piotra Mrozińskiego, który skorzystał z biernej postawy obrońców i pewnie pokonał bramkarza "Trójkolorowych".

Zabrzanie ruszyli do odrabiania strat i sztuka ta powinna im się udać kwadrans przed końcem - świetną akcją popisał się Wolsztyński. Wyłożył piłkę Rafałowi Kosznikowi, ale ten zmarnował wyborną szansę i z kilku metrów uderzył nad poprzeczką. Kolejną doskonałą okazję miał Dawid Plizga, który walczy o to, by nie być dłużej graczem rezerwowym. Jeśli jednak dalej będzie marnował sytuacje sam na sam w doliczonym czasie gry, o grze od pierwszej minuty może zapomnieć...

Tym samym Górnik nie wykorzystał faktu, że punkty zgubiły dwie pierwsze drużyny. Zamiast odrobić, dystans do Chojniczanki Chojnice i GKS-u Katowice powiększył się...

Pogoń Siedlce - Górnik Zabrze 2:1 (1:0)
1:0 - Wrzesiński, 21'
1:1 - Wolsztyński, 57'
2:1 - Mroziński, 63'

Pogoń: Misztal - Lewandowski, Jędrych, Żytko, Chyła - Wrzesiński (90' Świerblewski), Mroziński (85' Paczkowski), Burkhardt, Tomasiewicz, Bajdur - Zjawiński (86' Bancessi). Trener: Marcin Broniszewski.

Górnik: Loska - Danch, Kopacz, Suarez, Kosznik - Arcon (46' Wolsztyński), Ambrosiewicz, Żurkowski (56' Plizga), Kurzawa - Ledecky (85' Urynowicz), Angulo. Trener: Marcin Brosz.

Żółte kartki: Lewandowski - Kopacz, Ledecky, Kosznik.
Sędziował Jacek Małyszek (Lublin).

Widzów: 2232.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również