W Kielcach uwielbiany, w Zabrzu wyszydzany
07.04.2016
Maciej Korzym w Kielcach spędził cztery lata. W tym czasie zagrał dla Korony w 97 meczach ligowych, w których zdobył 20 bramek. Był liderem w szatni, przywódcą popularnej "Bandy Świrów". Uwielbiany przez kibiców swojego klubu i szanowany przez fanów innych drużyn, co nie zdarza się zbyt często. Mało który zawodnik może pochwalić się tym, że jego nazwisko... skandują sympatycy przeciwnika. A tak było z Korzymem i kibicami Ruchu Chorzów.
Przy Cichej napastnik był wyzywany, jednak w kolejnym spotkaniu tych drużyn, w Kielcach, był pozdrawiany. To za sprawą wypowiedzi po tym pierwszym meczu. - Mnie to nie przeszkadza. Kibice przychodzą na stadion po to, by się bawić. W Chorzowie tak było. Pozdrawiam fanów z tego miasta - skomentował wyzwiska pod swoim adresem. Internetowa telewizja Korony przygotowała materiał filmowy o Korzymie, który udowadnia, jak bardzo ważną postacią był dla drużyny.
Korzym pożegnał się z Kielcami, ale nie z inną ważną postacią "Bandy Świrów" - trenerem Leszkiem Ojrzyńskim, który sprowadził napastnika 1,5 roku temu do Podbeskidzia Bielsko-Biała. W trakcie obecnego sezonu Ojrzyński trafił do Górnika Zabrze i ponownie postarał się o to, by Korzym grał w jego zespole. Od samego początku nie miał przy Roosevelta łatwo bowiem wielu kibiców wypominało mu, że jest ciągnięty za uszy przez szkoleniowca.
Podobnie jak to miało w Kielcach, Korzymowi nie można było odmówić walki - problem w tym, że marnował strzeleckie sytuacje, co w sytuacji Górnika bardzo rzucało się w oczy. W pierwszych trzech meczach w trójkolorowych barwach bramki nie strzelił - przełamał się w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. To m.in. jego trafienie spowodowało, że zabrzanie wygrali pierwszy raz w tym sezonie. Na swojego premierowego gola czekał 260 minut.
Na listę strzelców wpisał się jeszcze raz - w 12. kolejce przeciwko Lechii Gdańsk. Do dzisiaj to jego ostatnie trafienie dla "Trójkolorowych". - Co to jest dwie bramki dla napastnika? Niestety nie potrafi się przebić. Niczego nie pokazał poza przepychaniem się - ocenia Korzyma wyśmienity napastnik zabrzan sprzed lat, Jan Banaś. - W Górniku niestety cały czas jest problem z zawodnikiem, który strzelałby na zawołanie - dodaje.
Do tej pory Korzym rozegrał 15 ligowych meczów dla Górnika. Stał się - razem z Ojrzyńskim - symbolem słabej gry zespołu. Zimą sprowadzono innego napastnika, Jose Kante, który na pierwszego gola czeka już ponad dziewięć (!) godzin, a mimo to... jest postrzegany całkiem inaczej od Korzyma. Większość chwali go za technikę i ambicję. Jest jednak - podobnie jak były napastnik Korony - nieskuteczny. Praktycznie w każdym spotkaniu marnuje "setkę" - najbardziej widowiskowe były te z Podbeskidziem, czy z Pogonią Szczecin.
- Kante? Technicznie dobry, ale nieskuteczny, co jest najgorsze dla napastnika - ocenia Banaś. Jego nieskuteczność potwierdzają statystyki - Hiszpan oddał już w kierunku bramki przeciwnika 21 strzałów i wciąż nie wpisał się na listę strzelców. Korzym z kolei gola zdobywa średnio co 13,5 uderzeń.
Przy Cichej napastnik był wyzywany, jednak w kolejnym spotkaniu tych drużyn, w Kielcach, był pozdrawiany. To za sprawą wypowiedzi po tym pierwszym meczu. - Mnie to nie przeszkadza. Kibice przychodzą na stadion po to, by się bawić. W Chorzowie tak było. Pozdrawiam fanów z tego miasta - skomentował wyzwiska pod swoim adresem. Internetowa telewizja Korony przygotowała materiał filmowy o Korzymie, który udowadnia, jak bardzo ważną postacią był dla drużyny.
Korzym pożegnał się z Kielcami, ale nie z inną ważną postacią "Bandy Świrów" - trenerem Leszkiem Ojrzyńskim, który sprowadził napastnika 1,5 roku temu do Podbeskidzia Bielsko-Biała. W trakcie obecnego sezonu Ojrzyński trafił do Górnika Zabrze i ponownie postarał się o to, by Korzym grał w jego zespole. Od samego początku nie miał przy Roosevelta łatwo bowiem wielu kibiców wypominało mu, że jest ciągnięty za uszy przez szkoleniowca.
Podobnie jak to miało w Kielcach, Korzymowi nie można było odmówić walki - problem w tym, że marnował strzeleckie sytuacje, co w sytuacji Górnika bardzo rzucało się w oczy. W pierwszych trzech meczach w trójkolorowych barwach bramki nie strzelił - przełamał się w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. To m.in. jego trafienie spowodowało, że zabrzanie wygrali pierwszy raz w tym sezonie. Na swojego premierowego gola czekał 260 minut.
Na listę strzelców wpisał się jeszcze raz - w 12. kolejce przeciwko Lechii Gdańsk. Do dzisiaj to jego ostatnie trafienie dla "Trójkolorowych". - Co to jest dwie bramki dla napastnika? Niestety nie potrafi się przebić. Niczego nie pokazał poza przepychaniem się - ocenia Korzyma wyśmienity napastnik zabrzan sprzed lat, Jan Banaś. - W Górniku niestety cały czas jest problem z zawodnikiem, który strzelałby na zawołanie - dodaje.
Do tej pory Korzym rozegrał 15 ligowych meczów dla Górnika. Stał się - razem z Ojrzyńskim - symbolem słabej gry zespołu. Zimą sprowadzono innego napastnika, Jose Kante, który na pierwszego gola czeka już ponad dziewięć (!) godzin, a mimo to... jest postrzegany całkiem inaczej od Korzyma. Większość chwali go za technikę i ambicję. Jest jednak - podobnie jak były napastnik Korony - nieskuteczny. Praktycznie w każdym spotkaniu marnuje "setkę" - najbardziej widowiskowe były te z Podbeskidziem, czy z Pogonią Szczecin.
- Kante? Technicznie dobry, ale nieskuteczny, co jest najgorsze dla napastnika - ocenia Banaś. Jego nieskuteczność potwierdzają statystyki - Hiszpan oddał już w kierunku bramki przeciwnika 21 strzałów i wciąż nie wpisał się na listę strzelców. Korzym z kolei gola zdobywa średnio co 13,5 uderzeń.
Statystyczne porównanie: Korzym vs Kante (za EkstraStats)
2 - Gole - 0
27 - Strzały na bramkę - 21
6 - Strzały celne - 9
1,7 - Średnio strzałów na mecz - 2,6
847 - Minuty na boisku - 545
56 - Średnio minut na mecz - 68
2 - Gole - 0
27 - Strzały na bramkę - 21
6 - Strzały celne - 9
1,7 - Średnio strzałów na mecz - 2,6
847 - Minuty na boisku - 545
56 - Średnio minut na mecz - 68
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów