"W Górniku uczą się na własnych błędach. Tylko tej perełki szkoda..."
05.07.2010
Porównując do kilku zawodników, którzy tego lata do Górnika Zabrze już trafili, Waldemar Sobota zbyt głośnego nazwiska nie ma. Mimo to, kibice z Roosevelta na jego transfer liczyli bardzo. I w pewnym momencie niemal pewne wydawało się, że się nie przeliczą. Tymczasem ten 23-letni napastnik wybrał ostatecznie propozycję Śląska Wrocław... Jest co rozpamiętywać? Zdaniem Mieczysława Agafona - niestety, tak.
- Jak dla mnie, ten chłopak to taka perełka, materiał na przyszłego reprezentanta Polski - uważa były piłkarz zabrzańskiego klubu. - On w tej I lidze robił, co chciał, a jeszcze był do wzięcia za darmo. To była okazja, jaka nie zdarza się za często. Później takich zawodników kupuje się już za duże pieniądze - zaznacza szkoleniowiec KS-u Krasiejów, swoją drogą, byłego klubu Soboty. - Powiem panu, że w Krasiejowie trochę są wyborem Waldka rozczarowali, bo wszyscy jeżdżą tam na Górnik - tłumaczy.
Ogólnie rzecz biorąc, o polityce transferowej beniaminka ekstraklasy Agafon ma jednak bardzo dobre zdanie. - W zimie 2009 roku klub po prostu przepłacał. Zaszalał, w negatywnym sensie. Ale teraz obrał inną drogę. Nie sprowadza może piłkarzy z pierwszych stron gazet, ale swój pomysł na to wszystko ma. Jest też chyba cały czas medialnie. Można powiedzieć, że w Zabrzu uczą się na własnych błędach - przekonuje.
- Choć nie wszyscy potrafią to robić. Ot, taka Polonia Warszawa... Prezes Wojciechowski chce płacić piłkarzom niebotyczne wręcz pieniądze. O ile dobrze pamiętam, miał to nawet w planach wobec jakiegoś gracza z zagranicy, którego nawet jego sztab szkoleniowy dobrze nie widział. To niepokojące. Tak samo jak to, że coraz częściej zdarza się w tej naszej lidze tak, że im ktoś występuje mniej, tym więcej zarabia. Proszę tylko spojrzeć, jak wysoki kontrakt ma Wojciech Łobodziński z Wisły Kraków - wskazuje nasz rozmówca.
- Jak dla mnie, ten chłopak to taka perełka, materiał na przyszłego reprezentanta Polski - uważa były piłkarz zabrzańskiego klubu. - On w tej I lidze robił, co chciał, a jeszcze był do wzięcia za darmo. To była okazja, jaka nie zdarza się za często. Później takich zawodników kupuje się już za duże pieniądze - zaznacza szkoleniowiec KS-u Krasiejów, swoją drogą, byłego klubu Soboty. - Powiem panu, że w Krasiejowie trochę są wyborem Waldka rozczarowali, bo wszyscy jeżdżą tam na Górnik - tłumaczy.
Ogólnie rzecz biorąc, o polityce transferowej beniaminka ekstraklasy Agafon ma jednak bardzo dobre zdanie. - W zimie 2009 roku klub po prostu przepłacał. Zaszalał, w negatywnym sensie. Ale teraz obrał inną drogę. Nie sprowadza może piłkarzy z pierwszych stron gazet, ale swój pomysł na to wszystko ma. Jest też chyba cały czas medialnie. Można powiedzieć, że w Zabrzu uczą się na własnych błędach - przekonuje.
- Choć nie wszyscy potrafią to robić. Ot, taka Polonia Warszawa... Prezes Wojciechowski chce płacić piłkarzom niebotyczne wręcz pieniądze. O ile dobrze pamiętam, miał to nawet w planach wobec jakiegoś gracza z zagranicy, którego nawet jego sztab szkoleniowy dobrze nie widział. To niepokojące. Tak samo jak to, że coraz częściej zdarza się w tej naszej lidze tak, że im ktoś występuje mniej, tym więcej zarabia. Proszę tylko spojrzeć, jak wysoki kontrakt ma Wojciech Łobodziński z Wisły Kraków - wskazuje nasz rozmówca.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów