W Górniku spędził tylko jeden sezon, ale za to jaki!

15.10.2016
Tomasz Wełnicki w barwach Górnika Zabrze zanotował tylko sześć występów w Ekstraklasie. Mimo to, okres gry przy Roosevelta wspomina miło. Tak samo chce wspominać jutrzejsze spotkanie. - Nie stawiałbym nas na straconej pozycji - podkreśla zawodnik Stomilu Olsztyn.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Tomasz Wełnicki w piłkę zaczął grać w Warmii Olsztyn. Szybko jednak - w wieku 17 lat - wyjechał z kraju i swoją karierę kontynuował w Niemczech i Austrii. Po blisko siedmioletniej przygodzie w VfL Bochum, 1.FC Nurnberg i Kapfenberger SV wrócił do ojczyzny. Jego pierwszym po powrocie klubem w Polsce był Górnik Zabrze (sezon 2013/2014), dowodzony przez Adama Nawałkę.

Obrońca nie był jednak zawodnikiem pierwszego wyboru - więcej meczów rozegrał w rezerwach zabrzan niż w pierwszej drużynie. W Ekstraklasie zanotował sześć występów, dołożył do tego dwa spotkania w Pucharze Polski. Mimo to, miło wspomina okres gry u Nawałki. - Sama przyjemność pracować z takim szkoleniowcem. Nie wszystko potoczyło się tak, jak to sobie wyobrażałem, ale generalnie to był bardzo dobry czas. Mam w Zabrzu wielu znajomych. Nie mam do nikogo żalu o to, że byłem tam tylko rok - podkreśla.

Wełnicki spędził w Zabrzu rok, ale za to taki, w którym działo się bardzo dużo. Górnik rozpoczął sezon ze wspomnianym Nawałką na ławce trenerskiej. Po nieudanych eliminacjach do mistrzostw świata, nowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek powołał na stanowisko selekcjonera właśnie Nawałkę, przez co pod koniec października "Trójkolorowych" przejął jego asystent, Bogdan Zając. To była jednak opcja tymczasowa, bo już w listopadzie 14-krotnym mistrzem Polski zajął się Ryszard Wieczorek, który... wytrwał zaledwie do kwietnia. W jego miejsce przyszedł Robert Warzycha. Mało zmian? To dodajmy, że... w marcu zmienił się także prezes (za Artura Jankowskiego przyszedł Zbigniew Waśkiewicz)!

- W żadnym wcześniejszym klubie nie spotkałem się z taką sytuacją, by w jednym sezonie tyle razy zmieniał się trener. To też było nowe doświadczenie dla mnie - przyznaje Wełnicki, który najczęściej grał u Wieczorka (3 mecze ligowe) i Warzychy (1 ligowy, 2 Puchar Polski). Po odejściu z Zabrza obrońca trafił do Stomilu Olsztyn, z którego po roku odszedł do Zawiszy Bydgoszcz. Latem ponownie wrócił do swojego rodzinnego miasta. W tym sezonie zanotował osiem występów na środku obrony. Jutro będzie miał okazję po raz kolejny zagrać przy Roosevelta.

Dla niego i kolegów z drużyny najważniejszym zadaniem będzie zatrzymanie czołowego strzelca ligi, Igora Angulo, który w tym sezonie strzelił pięć bramek. W Olsztynie jednak bardziej skupiają się na sobie, niż na pojedynczych zawodnikach rywala. - Będziemy starali się grać swoje i wygrać. Górnik to bardzo mocny zespół, gra u siebie. Może początek miał słabszy, ale w ostatnich 5-6 meczach prezentuje się naprawdę dobrze. Przed nami ciężkie zadanie, ale nie stawiałbym nas na straconej pozycji - uważa były gracz "Trójkolorowych". Gospodarze jutrzejszego spotkania mają na koncie dwa "oczka" więcej, ale trzeba pamiętać, że goście zaczynali rozgrywki z trzema ujemnymi punktami.

Goście będą mogli liczyć na wsparcie swoich fanów, którzy mocno mobilizują się na wyjazd do Zabrza. - Dla nich to jeden z najważniejszych meczów w sezonie. Będzie fajna otoczka. Górnik ma nowy stadion, który był w budowie, gdy ja tam grałem. Wszyscy się cieszą na myśl o tym spotkaniu. Nie tylko piłkarze, ale też kibice - kończy Wełnicki.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również