W Bytowie mają pretensje do sędziego. "Był 5-metrowy spalony!"

04.03.2018
- Im dłużej graliśmy, tym nasza gra wyglądała lepiej. Oprócz dwóch zdobytych goli mieliśmy okazje na kolejne trafienia. Co ważne tworzyliśmy je po wymianie podań i dobrej grze bez piłki - cieszył się po niedzielnej wygranej trener chorzowskiego Ruchu, Juan Ramon Rocha. Sporo pretensji o uznanie pierwszej bramki dla "Niebieskich" miał tymczasem opiekun gości, Adrian Stawski.
Press Focus
- Pierwszy raz spotykam się z tak długim okresem bez ligowego grania. Nie jest łatwo wtedy odpowiednio przygotować zespół, ale podkreślam na każdym kroku że klub stworzył nam do tych przygotowań znakomite warunki. Wierzę, że to co sobie przygotowaliśmy zimą zda egzamin w kolejnych ligowych meczach - przekonuje Rocha. Argentyńczyk zwracał uwagę na solidny występ sprowadzonych zimą Mateusza Majewskiego i Pawła Wojciechowskiego. - Nowi zawodnicy pokazali, że szybko wkomponowali się w zespół. Ciśnienie jest w klubie bardzo duże, myślę że nigdzie nie ma obecnie większego. Chłopcy świetnie dają sobie z tym radę. Chcemy tak dobrze jak u siebie grać również na wyjazdach, bo tylko to pozwoli zrealizować cel w postaci utrzymania - przyznaje Rocha.

Trener gości, Adrian Stawski przyznał, ze Ruch był w niedzielę lepszy, ale miał pretensje do arbitra tego spotkania, Mateusza Złotnickiego. - Szybko strzelona bramka ustawiła to spotkania, a uważam że Miłosz Przybecki był na 5-metrowym spalonym. Nie wiem czemu sędzia tego nie widział. Ruch mógł później grać to co potrafi, czyli kontrować. My nie tworzyliśmy okazji ku temu by wyrównać, a później straciliśmy gola po którym nie udało się nam podnieść - komentował spotkanie opiekun Bytovii.
autor: ŁM

Przeczytaj również