Utalentowany, pracowity i uroczy - Prejuce Nakoulma w Polsce i Górniku

15.07.2012
Odejście "Prezesa" z Górnika Zabrze do lepszej ligi powoli staje się faktem. Piłkarz przebywa aktualnie we Francji, gdzie przechodzi testy i rozmawia o kontrakcie. W Zabrzu szybko o nim jednak nie zapomną...
<strong>Z Lubyczy Królewskiej aż na Roosevelta</strong>
"Prezes", bo tak wszyscy nazywają Prejuce'a Nakoulmę, trafił do naszego kraju w 2006 roku. Miał wtedy 19 lat. Urodzony w 1987 roku w Burkina Faso piłkarz, nie przybył jednak do Polski prosto z Afryki. Najpierw przebywał w Niemczech. Tam uznali, że jest za słaby i znalazł się w Polsce, a dokładnie pod wschodnią granicą, w niewielkiej miejscowości na Lubelszczyźnie. W Granicy Lubycza Królwska, pierwsze kroki w polskiej piłce stawiał przyszły reprezentant Burkina Faso i uczestnik Pucharu Narodów Afryki.

<font color="#FF0000"><strong><u><a href="http://sportslaski.pl/tylko-u-nas-jak-wygladaly-pierwsze-lata-prejucea-nakoulmy-w-polsce,sport-slaski,35172,info.html">Przeczytaj nasz reportaż z Lubyczy Królewskiej, gdzie Prejuce Nakoulma stawiał pierwsze kroki w polskiej piłce.</a></u></strong></font>

Do Polski nie trafił sam, ale od samego początku wyróżniał się na tle swoich kolegów. - Był w porównaniu do nich strasznie inteligentny. Wiedział, czego chciał. Widać było, że tylko on ma szansę się przebić. Zresztą bardzo szybko uczył się języka i po krótkim czasie mówił już naprawdę dobrze. Poza tym, był taki wesoły. Można sobie było z niego robić jaja, on się tym nie przejmował, tylko za chwilę robił sobie jaja z nas. Z charakteru, naprawdę super chłopak - mówił w rozmowie z naszym portalem Grzegorz Poleszak, który grał w Granicy w czasie, gdy sprowadzali tam Nakoulmę.

Rzeczywiście, "Prezes" językiem polskim posługuje się nadzwyczaj dobrze. I nie tylko, bo bardzo dobrze włada francuskim i angielskim, a to w nowym klubie, gdzie pewnie trafi już tego lata, powinno być dodatkowym atutem. Jest bardzo radosnym człowiekiem. W Polsce znalazł też swoją miłość, panią Renatę. Wszyscy go lubili i lubią nadal. - Myślę, że dobrze czuł się w Lubyczy. To była taka maskotka miejscowości - tak tamte czasu wspomina Witold Szpindor, wtedy główny sponsor klubu.

<strong>Strzał w dziesiątkę</strong>
Prejuce w małym klubie nie mógł się rozwinąć. W Lubyczy próbowali mu pomóc, ale nie było łatwo. Nie jeden manager uważał, że jest leniwy, bo jest czarny. Szybki piłkarz trafił jednak wyżej: do Hetmana Zamość i Stali Stalowa Wola. Potem przyszedł czas na Górnika Łęczna i kilka spotkań w łódzkim Widzewie. Tam radził sobie nieźle, ale nikt szybko nie chciał go podkupić. Interesowała się nim Wisła Kraków, ale ostatecznie uznała, że nie warto w niego inwestować.

Przed minionym sezonem piłkarza wypożyczył Górnik Zabrze. Dziś już wiemy, że był to dobry ruch. Nakoulma strzelił dla "Trójkolorowych" dziewięć bramek. Stał się gwiazdą ekstraklasy i ulubieńcem, nie tylko zabrzańskiej, publiczności. Dobre występy na polskich boiskach zaowocowały powołaniem do kadry i występem na Pucharze Narodów Afryki. Piłkarzem zaczęły interesować się kluby z Niemiec, Francji i Rosji. Dziś najbliżej mu do Ligue 1. Od wczoraj przebywa na tygodniowych testach w FC Lorient. Jeżeli transfer dojdzie do skutku, zyska na nim sam piłkarz i klub z Zabrza, który na nim zarobi.

"Prezes" strzelił kilka ładnych bramek. Ale ta przeciwko Legii była przepiękna. Pamiętacie?

<center><iframe height="315" frameborder="0" width="560" src="http://www.youtube.com/embed/SKHSjbGmm3o" allowfullscreen=""></iframe></center>

<strong>"Będę go zjadł"</strong>
Najlepszy zawodnik Górnika w domowym meczu zawsze dostaje koguta. Zwierzę trafiało też w ręce gracza z Burkina Faso. Prejuce wiedział, co z nim zrobić. Warto to sobie przypomnieć...

<center><iframe height="315" frameborder="0" width="560" src="http://www.youtube.com/embed/qj6_bCBNCko" allowfullscreen=""></iframe></center>
autor: Michał Knura

Przeczytaj również