Tyszanom brakuje Damiana Szczęsnego. "Był naszym motorem napędowym"
07.09.2012
Zawodnik, który jest wypożyczony do Podbeskidzia Bielsko-Biała, w poprzednim sezonie, w którym GKS Tychy wywalczył awans, był jednym z najważniejszych ofensywnych zawodników drużyny Piotra Mandrysza. - W porównaniu do II linii, jaką graliśmy rok temu, połowa piłkarzy jest nowa. W dodatku nie ma w niej Damiana Szczęsnego, a on był naszym motorem napędowym w poprzednim sezonie. Są jednak Piotr Rocki, Jakub Bąk, czy Mateusz Bukowiec, z którymi w każdym meczu powinniśmy grać coraz lepiej - twierdzi Bartłomiej Babiarz.
Sam zawodnik przyznaje, że nie ma prawa być w wyższej formie. - Wiedziałem, że letnie zamieszanie z tym, gdzie będę grał, się na mnie odbije. Nie czułem się źle, ale brakowało ogrania. Latem trenowałem, o ile zajęcia z Młodą Ekstraklasą Ruchu Chorzów można nazwać treningami... A I liga? Jest taka, jak się spodziewałem. Każdy mecz jest trudny, a rywal wymagający. Umiejętności rywali, indywidualne i zespołowe, są wyższe niż w II lidze, gdzie błędy często uchodziły na sucho - wylicza.
W sobotę tyszanie zmierzą się na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz, w poszukiwaniu pierwszych trzech punktów. - Osobiście znam tylko Wojtka Mroza, który poprzednio grał w Polonii Bytom i Ruchu Radzionków. Poznałem go poza boiskiem i to jedyny zawodnik, z którym miałem kontakt. Największą motywacją jest chęć odniesienia pierwszego zwycięstwa w I lidze, a pchają nas do tego jeszcze narodziny synów Kuby Bąka i Krystiana Odrobińskiego. Czas najwyższy wykonać kołyskę - kończy Bartłomiej Babiarz.
Sam zawodnik przyznaje, że nie ma prawa być w wyższej formie. - Wiedziałem, że letnie zamieszanie z tym, gdzie będę grał, się na mnie odbije. Nie czułem się źle, ale brakowało ogrania. Latem trenowałem, o ile zajęcia z Młodą Ekstraklasą Ruchu Chorzów można nazwać treningami... A I liga? Jest taka, jak się spodziewałem. Każdy mecz jest trudny, a rywal wymagający. Umiejętności rywali, indywidualne i zespołowe, są wyższe niż w II lidze, gdzie błędy często uchodziły na sucho - wylicza.
W sobotę tyszanie zmierzą się na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz, w poszukiwaniu pierwszych trzech punktów. - Osobiście znam tylko Wojtka Mroza, który poprzednio grał w Polonii Bytom i Ruchu Radzionków. Poznałem go poza boiskiem i to jedyny zawodnik, z którym miałem kontakt. Największą motywacją jest chęć odniesienia pierwszego zwycięstwa w I lidze, a pchają nas do tego jeszcze narodziny synów Kuby Bąka i Krystiana Odrobińskiego. Czas najwyższy wykonać kołyskę - kończy Bartłomiej Babiarz.
Polecane
I liga