Tyszanie wiedzą jak świętować urodziny! Zapolnik zapewnił wygraną
20.04.2018
Dzisiejszy mecz GKS-u Tychy z Górnikiem Łęczna rozpoczynał się o godzinie 19:00, ale pod Stadionem Miejskim w Tychach tłoczno było już znacznie wcześniej. W związku z obchodami 47 urodzin tyski klub przygotował mnóstwo atrakcji dla wszystkich kibiców. Zwieńczeniem pikniki jaki obywał się przed stadionem miało być pewne zwycięstwo piłkarzy Ryszarda Tarasiewicza.
Szkoleniowiec tyskiego zespoły dokonał tylko jednej zmiany w wyjściowej jedenastce w porównaniu do wyjazdowego starcia z Olimpią Grudziądz. Powracający po przymusowej pauzie za nadmiar żółtych kartek Łukasz Grzeszczyk zastąpił Jakuba Vojtusa. Nieco więcej pozmieniać trener Bogusław Baniak, który nie mógł skorzystać z pauzujących za kartki Bonina, Pruchnika oraz Pisarczuka. Co ciekawe sam szkoleniowiec również nie mógł być obecny ze swoją drużyną. Trener Baniak został powiem ukarany przez Komisję Dyscyplinarną.
Spodziewanej dominacji w wykonaniu GKS-u jednak nie było. Goście zaskoczyli swoim wysokim pressingiem i pewnym rozgrywaniem piłki. Nie przekładało się to jednak na jakiekolwiek okazje bramkowe. Trójkolorowi dopiero po upływie kwadransa byli w stanie przejąć inicjatywę, ale i oni poza kilkoma niecelnym strzałami nie potrafili zagrozić bramce Prusaka. Szkoleniowiec tyskiego zespołu zadowolony mógł być jedynie z postawy Keona Daniela, który zaliczył mnóstwo przechwytów pod własnym polem karnym. Dopiero w końcówce pierwszej połowy zrobiło się nieco ciekawiej. Najpierw dogodną sytuację mieli zielono-czarni, ale świetnie po strzale Lebedyńskiego z kilku metrów zachował się Jałocha, który zdołał odbić piłkę. chwilę później w dogodnej sytuacji znalazł się Zapolnik, ale po jego strzale z 5 metrów piłka odbiła się od obrońcy i wyszła na rzut rożny. W doliczonym czasie gry gospodarze domagali się rzutu karnego po faulu na Zapolniku, ale arbiter pozostał niewzruszony i zakończył pierwszą część gry.
Tyszanie dobrze weszli w drugą połowę. Już w 48 minucie powinni prowadzić 1:0, gdy Grzeszczyk dośrodkował na 5 metr do Mańki, ale ten naciskany przez obrońcę nie był w stanie trafić czysto w piłkę i uderzył obok bramki. Na kolejne okazje rozochoceni kibice musieli jednak chwilę zaczekać, ale było warto. W 60 minucie po wykonywanym przez Grzeszczyka rzucie wolnym w zamieszaniu w polu karnym upadł Biernat, a arbiter bez cienia wątpliwości wskazał na "wapno". Do rzutu karnego podszedł Kamil Zapolnik, który pewnym strzałem w lewy dolny róg wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Chwilę później tyszanie mieli kolejny rzut wolny pod polem karnym gości. Mocne dośrodkowanie Grzeszczyka przeciął Zapolnik, który mocnym uderzeniem głową zdobył drugiego gola. W tym momencie tyszanie mieli już totalną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Grali pewnie w defensywie, a gdy już goście zdołali oddać strzał w kierunku bramki Jałochy, to ten spisywał się bez zarzutu. W ofensywie natomiast już nie forsowali tempa i spokojnie utrzymali dwubramkowe prowadzenie.
Kolejną szansę na zdobycie ligowych punktów Trójkolorowi będą mieli już w środę 25 kwietnia, gdy zagrają zaległe spotkanie 21 kolejki z Bytovią Bytów.
GKS Tychy - Górnik Łęczna 2:0 (0:0)
1-0 Zapolnik, 63 min. (karny)
2-0 Zapolnik, 66 min. (głową)
GKS: Jałocha - Grzybek, Tanżyna, Biernat, Abramowicz - Mańka (81' Vojtus), Bogusławski, Daniel, Grzeszczyk, Wróblewski (89' Kaczmarczyk) - Zapolnik
Górnik: Prusak - Flis, Kasperkiewicz, Wiech, Sasin - Szewczyk (86' Jarecki), Łuszkiewicz, Makowski, Pitry (69' Mosnikov), Szysz - Lebedyński (73' Wereszczak)
Żółte kartki: Kasperkiewicz, Flis, Wiech
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)
Widzów: 5327
Szkoleniowiec tyskiego zespoły dokonał tylko jednej zmiany w wyjściowej jedenastce w porównaniu do wyjazdowego starcia z Olimpią Grudziądz. Powracający po przymusowej pauzie za nadmiar żółtych kartek Łukasz Grzeszczyk zastąpił Jakuba Vojtusa. Nieco więcej pozmieniać trener Bogusław Baniak, który nie mógł skorzystać z pauzujących za kartki Bonina, Pruchnika oraz Pisarczuka. Co ciekawe sam szkoleniowiec również nie mógł być obecny ze swoją drużyną. Trener Baniak został powiem ukarany przez Komisję Dyscyplinarną.
Spodziewanej dominacji w wykonaniu GKS-u jednak nie było. Goście zaskoczyli swoim wysokim pressingiem i pewnym rozgrywaniem piłki. Nie przekładało się to jednak na jakiekolwiek okazje bramkowe. Trójkolorowi dopiero po upływie kwadransa byli w stanie przejąć inicjatywę, ale i oni poza kilkoma niecelnym strzałami nie potrafili zagrozić bramce Prusaka. Szkoleniowiec tyskiego zespołu zadowolony mógł być jedynie z postawy Keona Daniela, który zaliczył mnóstwo przechwytów pod własnym polem karnym. Dopiero w końcówce pierwszej połowy zrobiło się nieco ciekawiej. Najpierw dogodną sytuację mieli zielono-czarni, ale świetnie po strzale Lebedyńskiego z kilku metrów zachował się Jałocha, który zdołał odbić piłkę. chwilę później w dogodnej sytuacji znalazł się Zapolnik, ale po jego strzale z 5 metrów piłka odbiła się od obrońcy i wyszła na rzut rożny. W doliczonym czasie gry gospodarze domagali się rzutu karnego po faulu na Zapolniku, ale arbiter pozostał niewzruszony i zakończył pierwszą część gry.
Tyszanie dobrze weszli w drugą połowę. Już w 48 minucie powinni prowadzić 1:0, gdy Grzeszczyk dośrodkował na 5 metr do Mańki, ale ten naciskany przez obrońcę nie był w stanie trafić czysto w piłkę i uderzył obok bramki. Na kolejne okazje rozochoceni kibice musieli jednak chwilę zaczekać, ale było warto. W 60 minucie po wykonywanym przez Grzeszczyka rzucie wolnym w zamieszaniu w polu karnym upadł Biernat, a arbiter bez cienia wątpliwości wskazał na "wapno". Do rzutu karnego podszedł Kamil Zapolnik, który pewnym strzałem w lewy dolny róg wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Chwilę później tyszanie mieli kolejny rzut wolny pod polem karnym gości. Mocne dośrodkowanie Grzeszczyka przeciął Zapolnik, który mocnym uderzeniem głową zdobył drugiego gola. W tym momencie tyszanie mieli już totalną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Grali pewnie w defensywie, a gdy już goście zdołali oddać strzał w kierunku bramki Jałochy, to ten spisywał się bez zarzutu. W ofensywie natomiast już nie forsowali tempa i spokojnie utrzymali dwubramkowe prowadzenie.
Kolejną szansę na zdobycie ligowych punktów Trójkolorowi będą mieli już w środę 25 kwietnia, gdy zagrają zaległe spotkanie 21 kolejki z Bytovią Bytów.
GKS Tychy - Górnik Łęczna 2:0 (0:0)
1-0 Zapolnik, 63 min. (karny)
2-0 Zapolnik, 66 min. (głową)
GKS: Jałocha - Grzybek, Tanżyna, Biernat, Abramowicz - Mańka (81' Vojtus), Bogusławski, Daniel, Grzeszczyk, Wróblewski (89' Kaczmarczyk) - Zapolnik
Górnik: Prusak - Flis, Kasperkiewicz, Wiech, Sasin - Szewczyk (86' Jarecki), Łuszkiewicz, Makowski, Pitry (69' Mosnikov), Szysz - Lebedyński (73' Wereszczak)
Żółte kartki: Kasperkiewicz, Flis, Wiech
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)
Widzów: 5327
Polecane
I liga