Tyszanie rozgromili rywali, choć na początku mieli sporo problemów

22.08.2018
GKS Tychy pewnie pokonał na własnym stadionie Garbarnię, chociaż w pierwszych minutach gospodarze mieli sporo problemów z zaskakująco ofensywnie usposobionym krakowskim zespołem.
Łukasz Sobala/PressFocus
Tyszanie mieli dziś być agresywni i zdecydowani od pierwszych minut meczu z Garbarnią. Tymczasem ku zaskoczeniu wszystkich zgromadzonych na Stadionie Miejskim Tychy, to goście wyszli nastawieni bardzo ofensywnie. Już w 6 minucie świetnie do prostopadłej piłki wyszedł Tomasz Ogar, który uderzył płasko w długi róg, ale Jałocha zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Chwile później po dośrodkowaniu Kalemby piłkę głową uderzał Dawid Nowak, ale piłka o centymetry minęła słupek tyskiej bramki. W 17 minucie fatalnie we własnym polu karnym zachował się Jakub Piątek, który nieprzepisowo zatrzymywał szarżującego zawodnika gości i sędzia bez wahania wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Kalemba, ale uderzył zbyt lekko i Konrad Jałocha obronił jego uderzenie. Bramkarz GKS-u odkupił tym samym swoje winy ze spotkania ze Stomilem, kiedy to zawinił przy dwóch straconych golach.

Ta sytuacja zdecydowanie podziałała motywująco na piłkarzy Ryszarda Tarasiewicza, którzy od tego momentu zaczęli przypominać zespół, który wiosną seryjnie wygrywał. W 30 minucie piłka z prawej strony trafiła na lewo do Zapolnika, który posłał mocne dośrodkowanie do Tanżyny, a ten uderzeniem głową pokonał Cabaja. Na drugiego gola nie trzeba było zbyt długo czekać. Po dośrodkowaniu Grzeszczyka z rzutu wolnego i zamieszaniu w polu karnym gości, piłka trafiła na szesnasty metr do Piątka, który bez namysłu, uderzył z powietrza, a piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki Garbarnii. Fenomenalny gol młodego zawodnika GKS-u! Po drugim golu tyszanie już nieco zwolnili tempo i starali się jak najdłużej utrzymywać przy piłce, by nie pozwolić gościom na szybkie ataki, które mocno dały się we znaki tyskiej defensywie w pierwszych minutach meczu.

Podobnie wyglądała też druga połowa meczu. Tyszanie prowadzili grę, ale nie podejmowali zbyt dużego ryzyka, by nie zostawić zbyt wiele miejsca szybkim skrzydłowym Garbarnii. W 60 minucie piłkarze Mirosława Hajdy ładnie "poklepali" w polu karnym gospodarzy i w dogodnej sytuacji znalazł się Nowak, ale w ostatniej chwili Grzybek wybił mu piłkę spod nóg. Chwilę później dwukrotnie świetnie po uderzeniach krakowskich piłkarzy interweniował Jałocha, który uchronił swój zespół przed utratą kontaktowego gola. W 64 minucie mieliśmy już w zasadzie po meczu. Dośrodkowanie Macieja Mańki z prawej strony próbował przeciąć Kalemba, który uczynił to na tyle niefortunnie, że zaskoczył własnego bramkarza, pakując piłkę do siatki. Dwie minuty później fenomenalne prostopadłe podanie Bernhardta trafiło do Kacpra Piątka, który przegrał pojedynek sam na sam z Cabajem. Chwile później młodszy z braci Piątków cieszył się jednak z gola. Po zagraniu Bernhardta z prawej strony było trochę zamieszania w polu karnym gości, ale piłka szczęśliwie spadła pod nogi Piątka, który mocnym uderzeniem z kilku metrów zdobył swojego pierwszego gola w Trójkolorowych barwach. To jednak nie był koniec strzelania w dzisiejszym meczu. W 83 minucie tyszanie "rozklepali" defensywę Garbarnii. W ostatniej fazie Mańka zagrał płasko do Zapolnika, ale uprzedził go obrońca rywali, który skierował piłkę do własnej bramki.

GKS Tychy wygrywa mecz aż 5:0, ale kto wie jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby goście wykorzystali rzut karny na początku meczu lub doskonała okazję przy stanie 2:0. Pomimo wysokiej wygranej tyszanie nie mogą wpaść w samozachwyt, gdyż w ich grze widać jeszcze kilka mankamentów, które mocniejszy zespół z pewnością by wykorzystał.

GKS Tychy - Garbarnia Kraków 5:0 (2:0)

1:0 Tanzyna, 30 min. (głową)
2:0 J.Piatek, 34 min.
3:0 Kalemba, 64 min. (sam.)
4:0 K.Piatek, 74 min.
5:0 Kobusiński, 83 min. (sam.)

GKS: Jałocha - Biernat (52' Mańka), Tanżyna, Kowalczyk, Abramowicz - Grzybek, Daniel, Bernhardt (75' Steblecki), Grzeszczyk, J.Piątek (53' K.Piątek), Zapolnik

Garbarnia: Cabaj - Kobusiński, Garzeł, Kalemba, Pietras - Kiebzak, Lech, Masiuda (66' Serafin), Nowak (84' Węsierski), Wójcik (73' Krykun) - Ogar

Żółte kartki: Abramowicz, Grzybek - Pietras
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)
Widzów: 4418
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również