Tym razem szybko strzelony gol nie ustawił meczu
09.05.2018
Do wyjściowego składu Górnika Zabrze wrócił Igor Angulo, który zastąpił młodego Damiana Smugę. Była to jedyna zmiana w wyjściowym składzie 14-krotnego mistrza Polski. Hiszpan grał w ataku razem z Marcinem Urynowiczem, który ostatnio złapał formę. Potwierdził ją... już w 20. sekundzie spotkania, gdy wykorzystał fatalne zagranie gracza Korony Kielce, który zagrał do swojego obrońcy. Napastnik śląskiej ekipy powalczył o piłkę z Radkiem Dejmkiem, przejął ją i uderzeniem po ziemi strzelił gola w trzecim spotkaniu z rzędu. Później... było już tylko gorzej.
To Korona zdominowała środek boiska, co przełożyło się na sytuacje, a jako że słabo spisywała się obrona gospodarzy - to kielczanie schodzili na przerwę prowadząc. Najpierw zabrzanie nie potrafili zabrać piłkę Nice Kaczarawie, który kręcił, dryblował i jakby nie miał pomysłu na wykończenie akcji. Znalazł jednak miejsce i w końcu zagrał przed bramkę, gdzie mimo asysty zawodnika Górnika Elia Soriano wpisał się na listę strzelców. Kilka minut później zrobił to po raz drugi - tym razem po bardzo dobrym zagraniu z lewej strony byłego piłkarza "Trójkolorowych" - Kena Kallaste. Największe brawa należą się jednak Zlatko Janjiciowi za świetne, prostopadłe podanie do Estończyka. Korona miała więcej groźniejszych akcji i zasłużenie prowadziła.
Górnik wyszedł na drugą połowę zmobilizowany i z mocnym postanowieniem odrobienia strat. Mało brakowało, by golem zakończyło się dośrodkowanie Rafała Kurzawy, chwilę później nieznacznie obok bramki głową uderzył Dani Suarez. Lepiej przymierzył kilka minut później Paweł Bochniewicz. Z autu piłkę wrzucił Kurzawa, piłkarze Korony nie potrafili wyjść z kontrą, z czego skorzystał Szymon Żurkowski. Pomocnik zbiegł na prawą stronę i wrzucił w pole karne, a wypożyczony z Udinese Calcio obrońca wygrał pojedynek główkowy z Piotrem Malarczykiem i strzelił swojego pierwszego gola w górniczych barwach.
Po golu na 2:2 mecz się wyrównał, ale tak naprawdę bardzo dobrych okazji strzeleckich już nie było. Więcej strzelali gospodarze, ale w większości były to uderzenia niecelne. Jedynym pocieszeniem dla zabrzan jest to, że w Warszawie przegrała Wisła Płock, dzięki czemu Górnik ma trzy punkty przewagi nad "Nafciarzami".
Górnik Zabrze - Korona Kielce 2:2 (1:2)
1:0 - Urynowicz, 1'
1:1 - Soriano, 21'
1:2 - Soriano, 28'
2:2 - Bochniewicz, 58'
Górnik: Loska - Wieteska, Suarez (79' Wolniewicz), Bochniewicz, Gryszkiewicz - Matuszek, Żurkowski (76' Hajda), Kądzior, Kurzawa - Urynowicz (74' Smuga), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Korona: Alomerović - Malarczyk, Kovacević, Dejmek, Kallaste - Cebula (87' Kosakiewicz), Petrak (68' Możdżeń), Janjić, Gardawski - Kaczarawa, Soriano (85' Aankour). Trener: Gino Lettieri.
Żółte kartki: Żurkowski, Gryszkiewicz - Janjić, Dejmek, Możdżeń.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 15 261.
To Korona zdominowała środek boiska, co przełożyło się na sytuacje, a jako że słabo spisywała się obrona gospodarzy - to kielczanie schodzili na przerwę prowadząc. Najpierw zabrzanie nie potrafili zabrać piłkę Nice Kaczarawie, który kręcił, dryblował i jakby nie miał pomysłu na wykończenie akcji. Znalazł jednak miejsce i w końcu zagrał przed bramkę, gdzie mimo asysty zawodnika Górnika Elia Soriano wpisał się na listę strzelców. Kilka minut później zrobił to po raz drugi - tym razem po bardzo dobrym zagraniu z lewej strony byłego piłkarza "Trójkolorowych" - Kena Kallaste. Największe brawa należą się jednak Zlatko Janjiciowi za świetne, prostopadłe podanie do Estończyka. Korona miała więcej groźniejszych akcji i zasłużenie prowadziła.
Górnik wyszedł na drugą połowę zmobilizowany i z mocnym postanowieniem odrobienia strat. Mało brakowało, by golem zakończyło się dośrodkowanie Rafała Kurzawy, chwilę później nieznacznie obok bramki głową uderzył Dani Suarez. Lepiej przymierzył kilka minut później Paweł Bochniewicz. Z autu piłkę wrzucił Kurzawa, piłkarze Korony nie potrafili wyjść z kontrą, z czego skorzystał Szymon Żurkowski. Pomocnik zbiegł na prawą stronę i wrzucił w pole karne, a wypożyczony z Udinese Calcio obrońca wygrał pojedynek główkowy z Piotrem Malarczykiem i strzelił swojego pierwszego gola w górniczych barwach.
Po golu na 2:2 mecz się wyrównał, ale tak naprawdę bardzo dobrych okazji strzeleckich już nie było. Więcej strzelali gospodarze, ale w większości były to uderzenia niecelne. Jedynym pocieszeniem dla zabrzan jest to, że w Warszawie przegrała Wisła Płock, dzięki czemu Górnik ma trzy punkty przewagi nad "Nafciarzami".
Górnik Zabrze - Korona Kielce 2:2 (1:2)
1:0 - Urynowicz, 1'
1:1 - Soriano, 21'
1:2 - Soriano, 28'
2:2 - Bochniewicz, 58'
Górnik: Loska - Wieteska, Suarez (79' Wolniewicz), Bochniewicz, Gryszkiewicz - Matuszek, Żurkowski (76' Hajda), Kądzior, Kurzawa - Urynowicz (74' Smuga), Angulo. Trener: Marcin Brosz.
Korona: Alomerović - Malarczyk, Kovacević, Dejmek, Kallaste - Cebula (87' Kosakiewicz), Petrak (68' Możdżeń), Janjić, Gardawski - Kaczarawa, Soriano (85' Aankour). Trener: Gino Lettieri.
Żółte kartki: Żurkowski, Gryszkiewicz - Janjić, Dejmek, Możdżeń.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 15 261.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów