Tychy z kompletem! Młodzieżowiec zabił nudę przy Edukacji

05.08.2017
Kiepskie widowisko zafundowali w sobotnie popołudnie fanom przy Edukacji piłkarze tyskiego GKS-u i Stali Mielec. Można oczywiście uznać, że obie drużyny zagrały na tyle mądrze, że na niewiele sobie wzajemnie pozwalały, ale marne to wytłumaczenie dla widowni, która przez 80 minut praktycznie nie oglądała uderzeń w kierunku którejś z bramek.
Łukasz Sobala/PressFocus
Tyszanie przez większość pierwszej połowy uparcie starali się wciągnąć rywala na swoją połowę, po czym dość szybko tracili piłkę próbując przedostać się z nią w okolice bramki przeciwnika. Indywidualne popisy Marcina Radzewicza, czy Dawida Błanika byłyby warte odnotowania, gdyby nie kończyły się na którymś z defensorów Stali. Serca fanów przy Edukacji przed przerwą mocniej zaczęły bić dopiero na 5 minut przed przerwą. Najpierw z prawej strony sporo miejsca miał Adrian Łuszkiewicz, posłał dobrą wrzutkę na przed bramkę Radosława Majeckiego, głową niecelnie uderzył Łukasz Bogusławski, który chyba niepotrzebnie "sprzątnął" piłkę sprzed nosa lepiej ustawionemu Piotrowi Ćwielongowi. Po chwili niecelnie główkował rozgrywający naprawdę niezłą połówkę 20-letni Błanik, a pierwszą połowę mocnym uderzeniem z dystansu skończył Łukasz Matusiak.

Stal prezentowała futbol prosty, ale bardzo konsekwentny. Po przechwyceniu piłki starali się szybko - jednym, góra dwoma podaniami - przedostać w pole karne tyszan i raz zrobiło się tam naprawdę groźnie, na szczęście dla ekipy trenera Jurija Szatałowa stojący w pobliżu bramki Rafała Dobrolińskiego Dejan Dermanović nie zdołał zamknąć dośrodkowania z prawego sektora boiska.

Jeśli o pierwszej odsłonie trudno napisać by była jakimś porywającym boiskiem, o tyle po przerwie oglądaliśmy już prawdziwy spektakl nieporadności. GKS przeważał, ale w żaden sposób nie umiał skonsumować tej przewagi. Adresatów nie znajdowały wrzutki z obu skrzydeł, niewiele wynikało ze stałych fragmentów gry, słowem - totalna bezproduktywność w ataku. Stal czekała na okazje do kontrataków, ale i w przypadku przyjezdnych pojęcie "dobre, ostatnie podanie" w praktyce nie istniało. Mielczanie bliscy zdobycia gola byli tylko raz - zza pola karnego huknął Arkadiusz Górka, a piłkę głową nad poprzeczkę przeniósł ofiarnie interweniujący Kamil Zapolnik.

Tyscy kibice sobotnie popołudnie spędzone na stadionie mogliby uznać za stracone, gdyby nie Dawid Błanik. Młodzieżowiec GKS-u na 2 minuty przed końcem dał gospodarzom komplet punktów i chyba nikt tak jak on na trafienie w tym spotkaniu nie zasłużył. Jak padł ten gol? Długa piłka posłana z autu w szesnastkę Stali, krótkie wybicie defensorów gości i przytomna wrzutka Marcina Radzewicza zakończona celnym strzałem 20-latka. Publika przy Edukacji eksplodowała z radości, bo GKS po dwóch seriach spotkań może cieszyć się z kompletu punktów i czołowych miejsc w I-ligowej tabeli.

GKS Tychy - Stal Mielec 1:0 (0:0)
1:0 - Dawid Błanik 88'

GKS Tychy: Dobroliński - Mańka, Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz - Błanik (90' Wróblewski), Matusiak, Łuszkiewicz, Ćwielong (84' Szumilas), Radzewicz - Fidziukiewicz (56' Zapolnik). Trener: Jurij Szatałow.

Stal: Majecki - M. Gancarczyk, Kiercz, Grynczow, Leandro - Cholewiak, W. Gancarczyk, M. Gancarczyk, Lech, Dermanović (59' Banaszewski), Marciniec (59' Górka) - Wroński (75' Cwetanow). Trener: Zbigniew Smółka.

Sędzia: Kornel Paszkiewicz (Wrocław)
Żółte kartki: Mańka (GKS Tychy)
Widzów: 4657
autor: ŁM

Przeczytaj również